Cytat:
lko ciekawe po co im takie drogie samochody, nie wystarczy im coś skromnego, tylko od razu mercedes
u mnie np jeden ksiądz ma stare zielone punto
nie uogólniaj człowieku, pisałam wcześniej ze różni są księża tak jak i różni ludzie więc to że jeden ma merca a drugi maybacha to nie znaczy ze zaraz wszyscy
Cytat:
Przecież to widać jak się zachowują
matko to ja żyję w jakiejs nieziemskiej krainie gdzie księża to normalni sympatyczni ludzie po których nie widać na pierwszy rzut oka dlaczego wybrali taką a nie inną drogę życia.
Cytat:
A za te pieniądze co wydają mogliby wyżywić bardzo dużo głodnych, bezdomnych dzieci
tak jak każdy z nas, kto kupuje samochod, bo przecież moglibysmy zapierdzielać na piechotke
Cześć Inkubatorki :wink:
Widzę, że miałyście fajny weekend. Mój był raczej do bani, ale na szczęście już minął. :D
W sobotę byłam z moim synkiem w labolatorium, zrobiłam mu badania pt."Badanie Małego Dziecka". Wydaje mi się ostatnio osłabiony i jest b. blady, więc postanowiłam zrobić mu "przegląd" :wink: Dziś pójdziemy po wyniki, a potem zadzwonię do naszego pediatry- wspaniały lekarz, bardzo dokładny i Maciek go lubi. Z moim kolejnym Bąbelkiem też będę do niego chodziła.
Mój brzuch też już jest trochę widoczny, ale mam wrażenie, że rosnąca macica wypchnęła mi wyżej żołądek. Mimo tego, że się nie opycham, wciąż wystaje mi żołądek :evil:
Słuchajcie, czy ktoś wie co z Glilką? Od czasu alarmu w sprawie krwawienia, nie odezwała się. Może jest w szpitalu? :( Trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze z Glilką i jej maleństwem.
A dziewczynom wstępującym na Nową drogę życia, życzę WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO :D
Cytat:
jestem wolna a moje dziecko zawsze już będzie miało nienawiść w sercu...
A to że wiesz, że jesteś wolna to duży plus na dalszą drogę życia. Teraz już musi być z górki.
A co do Zygmusiowego serduszka - to Ty jesteś dla niego najważniejsza i ty nie pozwolisz na to żeby była tam nienawiść. Ojcowie czasem po wielu latach mądrzeją i zmieniają się diametralnie - być może i twój eks kiedyś pozna wartość posiadania synka - moi rodzice rozwiedli się wiele lat temu - nie układały się kontakty z ojcem prawie wcale - ale tylko do czasu - teraz mój własny ojciec opiekuje się Pawełkiem i jest najlepszym dziadkiem i jednocześnie osobą, która się okazała jedną z nielicznych chętnych d pomocy bezintyeresownie (teściowa za opiekę nad Pawełem chciałą pieniądze).
aksamitka, dokładnie tak uważam całe życie...
i w ogóle kościół w formie obecnej myślę, że niewiele ma z zamysłu KOŚCIOŁA Chrystusowego...Jego wizji Kościoła....teraz to po prostu organizacja, a kiedyś Wspólnota!!!!
Ja tam np. widzę Boga w górach...i jeśli Bóg nie istnieje to niech Bogiem będzie nazwane to uczucie, które mnie wypełnia na szlaku górskim...taka pokora...takie poczucie maleńkości na tym świecie...to mi zawsze daje odpowiednią perspektywę na dalszą drogę życia
I tak też jest fajnie.....
Droga anett, wydaje mi się, że to jest tylko zauroczenie.
Pomyliłaś miłość z tym uczuciem, mi to się zdarzyło wiele razy, więc
wiem, co czujesz.
Tyle tylko, że ulokowałaś uczucia tam, gdzie Ci nie wolno
Cytat:
Musisz pogodzić się z tym, że ten ksiądz już wybrał swoją drogę życia !
BlueMan, mądre słowa, przyznaję.
Co do Twojego wieku, uważam, że w każdym wieku można znaleźć Miłość,
ale często młodzi ludzie mylą zauroczenie z tym pięknym uczuciem i tu jest problem..
Sądzę, że Tobie ten ksiądz imponuje, jako mężczyzna.
Tak nie może być i Twoja w tym głowa, aby to zmienić.
Masz dwa wyjścia.
Albo porozmawiasz z nim albo dasz sobie trochę czasu, powiedzmy miesiąc lub dwa (nie będziesz się z nim w ogóle widywać), przemyślisz sprawę, a po tym miesiącu lub dwóch wyciągniesz wnioski. Mam nadzieję, że to pomoże.
Do poduszki najchętniej Chylińska albo Ludwig Van
Muszę dodać jeszcze K44, ostatnio miło mnie usypiają
Z dołów wyciąga i rozbudza Madonna
Co mnie zachwyca w muzyce...za trudne pytanie, nie dam rady
Denerwuje...staram się nie denerwować Wszędzie szukam czegoś dobrego...aczkolwiek w country nie znalazłam do dziś. Owszem, działa mi na nerwy, nie mam pojęcia czemu
A gram...a raczej staram się grać na perkusji. Często mi się nie chce, ale to taki piękny prezent od Przyjaciela, na nową drogę życia, że nie wypada czasem nie pomachać łapami
A ja uważam że powinieneś zdecydowanie iść do Niej i powiedzieć, że dużo o wszystkim myślałeś, i chcesz razem z Nią zmagać się z atopią i żeby pozwoliła Ci na to, bo ją kochasz itd. jestem pewna że Ona na to czeka, takie omijanie się nie doprowadzi do niczego dobrego.
Człowiek chory, jakoś naturalnie odrzuca od siebie zdrowego partnera, nie wiem, na czym to polega, ale też to miałam, (nie z powodu azs) i sugeruje jej nową drogę życia, przeciwstaw się temu, jeśli jesteś pewien że Ona Cię kocha!!!!!!!
Witam
Wiele pytań z waszej strony, wiele własnych teorii i przemyśleń. Nie jestem odpowiednią osobą, aby wam mówić o wszytskim i wszytsko tłumaczyć, a pozatym i tak was nie przekonam na jakimś forum. Jedyne co moge zaproponować to rozmowa. Dlaczego nie pójdziecie na parafie i nie porozmawiacie z jakimś rozsądnym księdzem. Napewno by z wami porozmawiał i moglibyście poznać odpwiedzi na pytanie, które was trapią. Wiem, że niektórzy tak są uprzedzeni do Kościoła - więc o spotkaniu z księdzem nie ma mowy, ale pamiętajcie "szukajcie, a znajdziecie"- może lepiej by było jednak powiedzieć spróbujcie, nic nie stracicie, a zyskac możecie (według mnie) wiele. Księża to przecież też ludzie - nie zkreślajcie ich za to, że wybrali taką drogę życia.
Tak ogólnie moge dodać, że Kościól składa się TYLKO z ludzi i każdy człowiek grzeszy, każdy ulega pokusą, więc historię Kościoła, można porównać do historii twojego życia drogi Teofilu - jest w niej wiele dobra, ale są również upadki. Pamiętajcie, że Kościół tworzą ludzie niedoskonali, a nie sami święci. Acha i jeszzce ktoś napisał, że poza Kościołem nie ma zbawieni. Przecież o zbawieniu człowieka żaden ksiądz nie decyduje, tą decyzje podejmuje Bóg.
PS.
Mam takie pytanko jeszcze, mianowicie, skąd Ci PRAWDZIWI chrześcijanie biorę tyle radości, dobroci i wiary ? Skąd te wszystkie objawienia i cuda ? Czasami sobie tak myśle, może On jest... warto to sprawdzić.
Cytat:
Szukający, a Ty myślisz, że mężczyźni czytaliby taką książkę?
A dlaczego mieliby tego nie robic?
Cytat:
Tylko pytanie, czy przez czytanie wszystkiego tego człowiek dochodzi do świętości, czy raczej oddala się od niej. Czy na dobrą (powiedzmy: z fabularnego punktu widzenia - nudną) drogę życia, czy nabiera cynizmu do życia i zobojętnia się na słowa i postępowanie.
I rozumiem, ze zakladasz, ze po przeczytaniu mojej ksiazki ludzie staliby sie obojetni jeszcze bardziej? To dziwne, bo moje zalozenie mialo byc zupelnie odwrotne. Ksiazka mialaby poruszyc sercami tych, ktorzy traktuja kobiety zle. Ale tych, ktorych sercami daloby sie poruszyc, bo na pewno bylaby czesc takich co traktowaliby taka lekture jako po prostu fajny opis nie wyciagajac z tego wnioskow. To nie zmienia jednak zalozenia, ze moze czesc osob by przed czyms uchronila.
Dla wyjasnienia. To nie mialoby wygladac tak, ze we wstepie napisane by bylo: to ksiazka, ktora pokazuje jacy mezczyzni sa zli i ma ich umoralniac. Nie, to by mialo wynikac dopiero z puenty, pokazywac slaabosci i napietnowac je ale stopniowo.
Cytat:
A ja myślę że te filiżanki to tylko taka przykrywka na jakiś głębszy problem, chyba tak jest że jak się zbierają pretensje do partnera i się onich nie mówi to potem wybucha w najmniej oczekiwanym momencie
Wiesz to jest tak, że to jest dwoje ludzi, którzy w wieku 30 lat po niespełna dwóch latach znajomości wstąpili na wspólną drogę życia. Po pierwsze każde z nich miało już bagaż jakichś doswiadczeń i swoje spojrzenie na życie, poza tym żona kuzyna ma zaszczepione przez matkę wiele takich rzeczy, których mój kuzyn z domu nie wyniósł (np. ona myje okna co 2 tyg. i tak często zmienia firany, ciuchy pierze po jednym w nich wyjściu, ma fizia na punkcie różnych dupereli - gdzie nie spojrzę tam stoją jakieś figurki, wiszą serduszka, kwiatuszki, pajacyki, na schodach są poustawiane słoniki porcelanowe - przesyt ozdóbek). Myślę, że oni muszą po prostu się dotrzeć, a że są małżeństwem od pół roku, a mieszkają sami od miesiąca, to pewnie jeszcze upłynęło zbyt mało czasu po temu by się głupich filiżanek nie czepiać. Każde z nich ma jakieś inne wizje - kuzyn bardziej przyziemne (postawienie płotu, wykończenie drzwi, zagospodarowanie terenu koło domu, itp.), a dla jego żony jest ważne to, żeby parapet nie był smutny i żeby koniecznie zmieniać te cholerne firany co 2 tygodnie, pić z właściwej porcelany i maksymalnie zająć duperelami miejsce na ścianach. Oj! Żeby tylko te ich małe problemy nie rozwaliły tego związku.
Anggosiu-fajnie,ze sie odezwałaś :) martwiłysmy się Ciebie,ale już jestes usprawiedliwiona,bo każda z nas wie,że przed ślubem 1000 spraw na głowie :D
wypoczywaj ,uważaj na siebie i maleństwo i pamiętaj o nas...aha-jeszcze jedno,nie stresuj się,ten dzień napewno będzie najpiękniejszy w Twoim zyciu,a wszystkie inne już tylko podobne :D
całuski dla Ciebie i brzusia :D
następnym razem,jak do nas zajrzysz ,to będziesz juź mężatką ..hm...pamiętam,że czekałam na ten dzień niecierpliwie,a ...jutro mija nam już rowne 5 miesięcy do tego pięknego wydarzenia :D
w takim razię przyjmij zyczenia ode mnie na tę Nową Drogę życia:
Niech ta nowa dla Was droga,
życie Wasze wypogodzi!
W sercu ludzi, w łasce Boga,
niech Wam każda chwila schodzi.
Wszystko, co tylko miłe na świecie,
Wszystko, co tylko pomyślność wróży,
Niech się Wam w jedno ogniwo splecie
Będzie szczęściem w życia podróży!
Żyjcie miłością - niech łaska boska pomyślną dolą na dom Wasz spływa nie znajcie nigdy, co smutek, troska, niech przyszłość Wasza będzie szczęśliwa.
Cytat:
Przeciez w sejmie tylu panow poslow, pamietacie jak ja zaczepiali i maslane oczka do niej robili ?! Pewnie byscie z papci wychodzili gdyby do tego znowu doszlo
Ja tam nie miałbym nic przeciwko W końcu nie moja sprawa do kogo Joasia robi maślane oczka
A kto do Joasi to już bardziej interesujące Ale generalnie ma moje błogosławieństwo na ewentualną sejmową drogę życia
Cytat:
A ciekawe czy ma akredytacje jeszcze aktualna Ale chyba to nie problem Taka gwiazda wchodzi do Sejmu na mrugnięcie okiem
Nawet jakby nie miała to jest to problem kilku minut
Zaraz by se sama akredytacje wystawiła
Cytat:
Teraz michałki: chętnie bym sobie przeczytał jakiegoś pościka po francusku
O szlag, ale się wkopałem A co by blo teraz, jakbym powiedział, że nie potrafie nic po francusku
Alors, moi je pense que Joasia se presente a tvn24 tres rarement
Je trouve que on doit preparer pour lui le programme dans lequel elle pourrait monter tout ce que elle peux
No to taka mała próbka, chodzi tam generalnie o to, że Joasia niestety pojawia się w tvn24 rzadko i wg mnie zasługuje na jakiś program, w którym potrafiłaby pokazać wszystkie swoje zdolności Ze względów technicznych nie ma tam też żadnych akcentów czy ogonków Poza tym muszę tego posta pisać już drugi raz, bo skasowałem przypadkowo przy wysyłaniu No ale czego się dla Joasi nie robi
Cytat:
Nie w ogóle. To był El Limonus. Whatever.
Myślę, że to nie wymaga tłumaczenia, że mp. matematyk to nie seksuolog czy psycholog
Tego, jak prawidłowo rozmawiać z dziećmi o seksie może nauczyć tylko psycholog albo seksuolog, a nie nauczyciel od matematyki czy od polskiego.
Cytat:
A na przykład na katechezach przedmałżeńskich no albo cosik takiego przed ślubem.
Na takich katechezach są dyskusje raczej o tym, jak młodzi ludzie wstępujący na nową drogę życia mają żyć (plus głupoty o kalendarzyku małżeńskim) a nie informacje jak rozmawiać z dziećmi o seksie - takie coś młodą parę czeka za nie mniej niż powiedzmy 12 lat, więc jaki sens wybiegać tak w przyszłość? Nawet gdyby takie rozmowy były na 'katechezach przedmałżeńskich' po tylu latach, zanim owe małżeństwo musiałoby użyć tego w praktyce, nic już by nie pamiętało. Podsumowując: pomysł do bani
Cytat:
Mi (w tym momencie oczywiście) ciężko było by powiedzieć dziecku czym jest seks.
El Limon, Ty <jeśli się dobrze orientuję> masz coś około 19 lat. Jeśli nawet jutro zostałbyś ojcem, to rozmowę o seksie przeprowadzał byś z dzieckiem najwcześniej za lat 12, miałbyś wówczas 33 lata W tym wieku, będziesz o tyle mądrzejszy niż jesteś teraz, że być może będziesz wiedział jak ze swoim własnym dzieckiem o takich sprawach rozmawiać. Także bez obawy, wszystko przed Tobą.
Każdy ma prawo się Tobie podobać i wzbudzać zainteresowanie seksualne, ale bez przesady.
Ksiądz to ksiądz - on jest wsparciem Naszych dusz, a nie obiektem westchnień dla zaspokojenia potrzeb cielesnych.
Do tego różnica 10 lat,między Tobą, a księdzem - psychologia tłumaczy takie różnice wieku tym, że nie miało się odpowiedniego ojca i poprzez wybór starszego partnera szukasz wsparcia i takiego "drugiego" ojcostwa.
Cytat:
Mam 16 lat, ale to wcale nie musi oznaczać, że nie dorosłam do prawdziwej miłości.
To jest Twoje zdanie. A po drugie - nie nazywaj tego prawdziwą miłością!
Uważasz za rozsądne podrywanie chłopaków, którzy już są w jakimś związku z kimś (czyt. inną dziewczyną)? Przecież to jest jawna zdrada, a Ty w tym bierzesz udział i akceptujesz to. Skoro akceptujesz to, aby chłopak zdradzał kogoś z Tobą, to tak samo w przyszłości będziesz musiała zaakceptować, że i Ciebie może zdradzić
Musisz pogodzić się z tym, że ten ksiądz już wybrał swoją drogę życia ! Bez względu na to co Ty i on przeżywa w głębi serca ! To jest po prostu nie dopuszczalne, nie moralne, aby flirtować z księdzem
16 lat - jeszcze młoda jesteś, za młoda na miłość Powinnaś zerwać jak najszybciej kontakty z tym księdzem, nie reagować na jego SMS/tele/itp.
Jeśli jeszcze stoisz przy swoim - to porozmawiaj ze swoimi rodzicami i główny nacisk w czasie rozmowy połóż na to, że jest to ksiądz i jest 10 lat starszy Zobaczmy co oni na to powiedzą dobrze będzie jak spuszczą lanie na kolanie i wybiją takie pomysły z głowy !
Ale generalnie ma moje błogosławieństwo na ewentualną sejmową drogę życia
Nika próbowała Nas zniechecic do Sejmowych prac Joasi bo wie ,że to juz przeszłość Ale jak widać na wszelakie sposoby nie dajemy się
Nawet jakby nie miała to jest to problem kilku minut
Zaraz by se sama akredytacje wystawiła
Chyba nie da sie wyobrazić sytuacji,że wyprasza Ją straż marszałkowska
Alors, moi je pense que Joasia se presente a tvn24 tres rarement
Je trouve que on doit preparer pour lui le programme dans lequel elle pourrait monter tout ce quoi elle peux
oui,oui
Poza tym muszę tego posta pisać już drugi raz, bo skasowałem przypadkowo przy wysyłaniu No ale czego się dla Joasi nie robi
Naprawdę poświęcasz się
Dziś niestety ta rzeczywistość po 17.00 nabierz barw, ale nie dla na mnie
Och to pogrążysz się w szarzyźnie-byle do jutra !Kopf in Hof
Gorzej jak pozna się już kompletnie na Twojej psychice
Utwierdzi sie tylko,że wszystko w niej gra
Witam Pani Krystyno,
Jest mi niezmiernie miło, że mam możliwość przekazania Pani kilku zdań od siebie.
Kilka dni temu wpadła mi w ręce Pani książka, a raczej zapiski z Pani internetowego dziennika. Do tamtego czasu jakoś specjalnie nie interesowała mnie Pani osoba, chociaż kocham teatr i kino. Wiedziałam,że Pani istnieje, że jest Pani wybitną aktorką, ale-tylko tyle. Może nie interesowałam się Panią dlatego,że wydawała mi sie Pani daleka i zimna.Czytajac książkę, zmieniłam zdanie.Ujęła mnie Pani wrażliwość, sposób patrzenia na świat, miłość do zwierząt, dzieci, empatia w stosunku do zwykłego człowieka, którego zdawać by sie mogło, że Pani nie zauważa stojąc na piedestale sławy. (pomijam już ogromną inteligencję, bo tego niegdy nie kwestionowałam).
Do momentu odkrycia drugiego oblicza Krystyny Jandy, znałam tylko jedno-błękitnego anioła.
Wiedziałam, że Pani też się nią zachwyca. Czytałam o niej co popadło mi w ręce, oglądałam filmy, słuchałam jej nostalgicznego głosu (nie wiem, czy głos mozna nazwać nostalgicznym, ale dla mnie on właśnie taki jest). Niestety, nie miałam okazji obejrzeć Pani scenicznej kreacji, ale pewnie była zniewalająca.
Wiem, że Pani ją widziała, kiedy była w Warszawie ze swoim tournee. Jaka ona była?
* * *
Jeszcze nie widziałam ostatniego filmu z Pani udziałem, ale już wkrótce zobaczę,na co czekam z niecierpliwością.Wezmę chusteczki. Śmierć otacza nas wszystkich.Wszyscy są wobec niej bezsilni-nawet żywi.
Czasami boję się zasnąć, bo nie wiem, czy się rano obudzę, chociaż dopiero 24lata temu wyruszyłam w drogę życia.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że pozwoliła się Pani odkryć.
Wszystkiego dobrego.
La Gioconda
Oto nasze.
Pozdrawiam
Wódka Weselna
Niechaj wszyscy
Goście
 na zdrowie dziś piją, a
Agnieszka i Jarek
 100 lat w szczęściu żyją!!!
14 lipiec 2007
Zdrowie
Nowożeńców
Agnieszki i Jarka
za ich miłość i wspólną drogę życia,
wybraną dzisiaj, a która trwać będzie
przez całe życie.
14 lipiec 2007
„Szumigłówka”
Dzis to sprawi,
że się każdy dobrze bawi.
Zapewniaja o tym
 Młodzi
„Szumigłówka”
nie zaszkodzi.
Agnieszka i Jarek
14 lipiec 2007
Każdy się dzisiaj raduje
Wódka Weselna
Wszystkim smakuje.
Niechaj wszyscy Goście
na zdrowie dziś piją, a
Agnieszka i Jarek
niechaj 100 lat żyją!!!
 Wódka Weselna
Niechaj dzwonia kielichy
Niechaj dźwięczą puchary
Na zdrowie i szczescie
Dla Młodej Pary
Agnieszka i Jarek
14 lipiec 2007
Każdy się dzisiaj raduje
Wódka Weselna
Wszystkim smakuje.
Niechaj wszyscy Goście
na zdrowie dziś piją, a
Agnieszka i Jarek
niechaj 100 lat żyją!!!
Toasty wznosicie
za pomyślność Młodej Pary
Agnieszki i Jarka
Kielich pierwszy: za Młodych szczęście
Drugi: za dziecka poczęcie
Trzeci: za zdrowie Gości
Każdy następny: dla przyjemności
14 lipiec 2007
A tak beda wyglada nasze zaproszenia:
To nie jest zdjecie PO naszych zmianach. Jak tylko dojdzie to zrobie fotki i umieszcze. Ale beda sie roznic jakimis drobnymi szczegółami, wiec nawet nie wiem czy je zauwazycie.
A tekst w srodku bedzie taki:
Kochać to nie znaczy patrzeć jedno na drugie,
lecz patrzeć razem w tym samym kierunku.
A.Sainte.Exupery
Zakochani i świadomi,
że ich miłość to nie wiatr mają zaszczyt
zawiadomić, że chcą razem iść przez świat.
Lucyna i Marek
rozpoczynają wspólną drogę życia ślubując sobie przed Bogiem
miłość, wierność i wzajemny szacunek
w dniu 14 lipca 2007 roku o godzinie 15.00
w Kościele pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli
w Węgrzcach.
Na uroczystość tę mają zaszczyt zaprosić Sz.P.
........................
Rodzice i Narzeczeni
Po uroczystości zaślubin miło nam będzie gościć Sz.P. na przyjęciu,
które odbędzie się w „Domu Weselnym Węgrzce”.
Wydaje mi się że każdy intensywny wysiłek pozwala na "wyżycie się" ale sztuki walki z założenia powinny też wspomagać rozwój wewnętrzny - wypracowywać harmonię ciała i ducha. Nasuwa się pytanie czy dany styl lub szkoła walki opiera się na realnej filozofii życia czy też na czystej ekonomii.Jestem trochę zniechęcona,gdyż trenowałam 1,5 roku karate shotokan pod pieczą senseia o typowo biznesowym podejściu.Windował opłaty bez opamiętania tłumacząc się inflacją a otoczka Ideologiczna była dla niego tylko narzędziem marketingowym.
Krytycyzm jest tu wskazany bo cwaniaczków nie brakuje.Zamiast wejścia na wybraną "drogę życia" można stać się trybikiem machiny handlowej.
Godne zainteresowania wydaje mi się WenDo!Ta odmiana sztuk walki adresowana jest wyłącznie do kobiet.Nastawiona jest na szybką naukę technik łatwych do zastosowania w praktyce i wyzwolenie drzemiących w nas sił psychicznych.Ciekawa jestem jak to wygląda w praktyce Może któraś z Pań ma jakieś doświadcznia w tej kwestii
Czasy największej świetności rycerskiej przeminęły bezpowrotnie. W średniowieczu rycerze byli prawdziwie poddanymi króla. Szli w bój na jego wezwanie, zdobywając sławę własnego imienia, broniąc honoru i sprawiedliwości. Dzięki swoim poczynaniom i męstwu mieli respekt i posłuch. Zaszczytem było być pomocnym takim rycerzom. Nazwano ich Rycerzami Światła.
Znaleźli się jednak i tacy, którym honor i dobre imie nie wystarczało. Ich uczynki były mierne, a usługi niskopłatne. Pogon za blaskiem złota zgubiła ich, a ich serca stwardniały, stali się sługami swoich oczu. To nie jest ocena, to próba analizy i zrozumienia takiego postępowania. Zapotrzebowanie na niecne usługi pozwoliło im przetrwać, a nawet poczuć satysfakcję, determinowaną szybko zdobytym majątkiem. Zatracali się nawet najzacniejsi. Tak powstały Hordy Ciemności, a zło zdobyło nową twarz i nową przestrzeń w świecie.
Wysłuchaj swojego serca i postępuj według jego wskazówek. Bądź etyczny, pamiętaj, że to Ty wybierasz swoją drogę życia. Bądź praktyczny, słuchaj potrzeb otaczających Cię ludzi i wypełniaj swoją rolę. Zawsze pamiętaj, ludzie lgną do tych, o których wiedzą, że nie szukają okazji kosztem ich nieuwagi. Czyń tak, by byli dzięki Tobie i przy Tobie, szczęśliwi i zadowoleni, by Ci sprzyjali w budowani imperium. Twojego imperium.
Podejmij swoją walkę, wybierz własne przeznaczenie i pozostań lojalnym wobec swoich decyzji.
Powodzenia w osiąganiu zamierzonych celów.
Sir Jaras Jarty
zapraszam do zabawy
Knight Fight
Dziewczyny doradzcie, jak lepiej brzmi tekst na zaproszeniu dla rodziców?
"Z wielu dróg,
którymi może pójść człowiek
wybraliśmy tę jedną - wspólną"
Mamo!
Będziemy bardzo szczęśliwi, wiedząc,
że jesteś obok nas w tym szczególnym dniu,
gdy ślubując przed obliczem Boga,
rozpoczniemy wspólną drogę życia.
Tym samym córka Agata i przyszły zięć Arkadiusz
mają zaszczyt zaprosić na swój ślub,
który odbędzie się 20 lipca 2008 roku, w niedzielę,
z wybiciem godziny 15.30,
w Kościele św. Maksymiliana Marii Kolbego
w Krakowie - Mistrzejowicach.
Po uroczystości zaślubin zapraszamy, jako Gościa Honorowego,
na przyjęcie weselne w Domu Weselnym âźAnnaâ,
w Opatkowicach koło Proszowic.
Jednocześnie pragniemy wyrazić wdzięczność za wsparcie,
udzielone Nam w przygotowaniach tej wyjątkowej uroczystości.
Narzeczeni
w drugiej wersji bez gościa honorowego tylko po prostu:
Po uroczystości zaślubin zapraszamy na przyjęcie weselne
w Domu Weselnym âźAnnaâ w Opatkowicach koło Proszowic.
Ja tam nie miałbym nic przeciwko W końcu nie moja sprawa do kogo Joasia robi maślane oczka
A kto do Joasi to już bardziej interesujące Ale generalnie ma moje błogosławieństwo na ewentualną sejmową drogę życia
Ja Jej dam jeszcze krzyżyk na drogę
Nawet jakby nie miała to jest to problem kilku minut Zaraz by se sama akredytacje wystawiła
A jak by tej akredytacji nie przyjęli to Komorowskiemu zrobiłaby taką awanturę, że każdym następnym razem witali by Ją chlebem i solą
O szlag, ale się wkopałem A co by blo teraz, jakbym powiedział, że nie potrafie nic po francusku
Alors, moi je pense que Joasia se presente a tvn24 tres rarement
Je trouve que on doit preparer pour lui le programme dans lequel elle pourrait monter tout ce quoi elle peux
Doczekałem się, a myślałem, że nie będzie tak łatwo
Dzięki i za tłumaczenie dla takich światłych z francuskiego jak ja
Pogadał byś sobie z A. Kalczyńską, ale Joasia mogłaby być zazdrosna i się zemścić
Och to pogrążysz się w szarzyźnie-byle do jutra !Kopf in Hof
Jutro tylko 5 pierwszych minut magazynu
Utwierdzi sie tylko,że wszystko w niej gra
Już się pozna jak Ją oszukiwałeś
Szukający, a Ty myślisz, że mężczyźni czytaliby taką książkę?
A teraz z innej beczki: moje zdanie jest takie, że wielka literatura (cokolwiek to znaczy) jest amoralna, czyli może (musi) pokazywać wszystko, co chce, byle tylko osiągnąć pełnię.
Przy czym: sztuka przede wszystkim opowiada o grzechu. To nie tylko o to chodzi, że ktoś z wypiekami chce się dowiedzieć, co będzie dalej albo to taki chwyt, żeby przemycić tzw. "treść". Po prostu grzech (w pojęciu oczywiście religijnym) to jest bardzo dobry plan powieści/filmu: wszystko jest powiązane ze sobą bardzo precyzyjnie, mimo to skutki często są nieprzewidywalne i zdecydowanie nie takie, jak bohater zamierzył.
Tylko pytanie, czy przez czytanie wszystkiego tego człowiek dochodzi do świętości, czy raczej oddala się od niej. Czy na dobrą (powiedzmy: z fabularnego punktu widzenia - nudną) drogę życia, czy nabiera cynizmu do życia i zobojętnia się na słowa i postępowanie.
Nie wiem, czy znasz drogę życiową św. brata Alberta. Jako malarz był prekursorem symbolizmu w Polsce. Jego dzieła naprawdę wyprzedzały to, co działo się wtedy w polskim malarstwie. Ale kiedy ten człowiek odkrył swoje powołanie, nie zawahał się spalić tych płócien, żeby ogrzać krakowskich żebraków. W dodatku: zdając sobie sprawę, kim są ci żebracy, i czym są jego obrazy.
Może to drastyczny przykład i może niepotrzebnie mówię w taki okrężny sposób, na tyle mnie akurat stać w tym wątku...
Problem w tym, że:
1) Silniejszy nie chce, żeby się do niego przyłączać - po to właśnie wprowadził embargo.
Silniejszy (W. Brytania) raczej by chciał, ma problemy z Maltą, kilka lotniskowców jak znalazł. Najsilniejszy nie chce wojny w ogóle, a jego przywódcy chcą Japonie sprowokować, jak widać skutecznie. Na zgubę sprowokowanych.
2) Zagarnięcie Indii Holenderskich nie było takie proste - to nie przeciwnik, nie wspominając już o jednym zasadniczym problemie - zająć może łatwo, ale utrzymać jak już Amerykanom się znudzi współpraca nieco trudno.
No właśnie - jak sam stwierdziłeś - nie mogą zablokować drogi morskiej wokół Filipin. Bez woli politycznej, gdy nie damy im pretekstu, nic nam nie zrobią.
Jak zajmiemy Madagascar i Wietnam, to będziemy zwalczać "faszystowskie Vichy", czyli US opinia publiczna będzie po naszej stronie (bo my będziemy "ci dobrzy", a "dobrym" wiele się wybacza.
3) Jak w tym chcesz zmieścić zamknięcie drogi do Władywostoku?
Widzisz, ja jej de facto nie chcę zamykać, wieć chcę uniknąć stanu wojny z USA i ZSRR. Ale jak juz wejdę w stan wojny z USA, to jednak bym zamknął, a nie czekał aż mi niedźwiadek wbije pazurki w plecy.
W końcu, to Japonia dzierży "klucz" do Władywostoku - KWŻD jest od 1935 w rękach Japońskich, przez sowieckie umocnienia wojska cesarza sie pewnie nie przedrą, ale tutaj zimą zrobić "drogę życia" będzie bardzo trudno. To MUSI odciągnać jakieś siły z frontu wschodniego (znaczy, z tego punktu widzenia, juz zachodniego).
Acha: moze sowieccy podwodniacy nie byli jakimiś specjalnymi orłami, ale takiego np. przejścia z Pacyfiku na Morze barentsa dokonali płynąc naokoło świata więc moze tak xle nie było. A wypuszczanie się z baz we Władywostoku na wody między japonią a Chinami, przy ówczesnej "osłonie ZOP" japońskich transportów... to IMHO idealne ćwiczenie z taktyki atakowania niebronionych celów. Chłopaki mieliby okazję potrenowac nawigację, strzelanie torpedowe i jeszcze sporo innych rzeczy, bez zbytniego ryzyka..
Nie ma tak prosto. Władywostok jest łatwy do obrony, ale z drugiej strony łatwy do zakorkowania, co potwierdziła pośrednio wojna 1904/05
A jak się idzie na wojnę z SUA to tym bardziej robienie sobie dodatkowego wroga, którego w dodatku nie ma jak ugryźć, to już byłaby głupota do kwadratu.
Raczej do sześcianu czy potęgi 5 nawet - czyli rzecz bez znaczenia Przecież Japonia zafundowałą sobie wcześneij konflikt z Chinami, bez większych widoków na jego zakończenie, a oprócz USA jescze z W. Btytanią, Australią (czy mieli widoki na inwazje Australii lub jej izolację ) i jeszcze sporą ilością państw.
A ja właśnie czekam na dwie przesyłki z martensami. Jende kupiłem wczoraj na Allegro w aukcji eastend'a za 199 zł czerwone lakierowane ósemki 1460 RS-NP rozm. 38 dla mej ukochanej żony. Jutro przyjdzie paczka. Drugie dzisiaj, bo nie mieli rozmiarów, na martens.pl, model 1919 CR-FH wiśniowe dziesiątki z blachą za 359 zł. Może i będziemy je nościć krócej niż poprzednie, ale i tak warto. Dr. Martens da Ci siłę na drogę życia.
Witaj:)
Miałam podobny problem do Twojego, dwa lata temu zmarła moja kochana Babcia i ciężko było mi się pozbierać, tym bardziej, że mieszkała ze mną przez całe moje życie... Myślałam, że nic gorszego mi się nie przytrafi..... dwa miesiące temu zginał mój Tata...
Jednak wierzę, że każdy ma zapisaną przez Boga drogę życia i zarówno Twoja Babcia jak i moi bliscy czuwają nad nami i że kiedyś sie z nimi spotkamy:)
U mnie też się ślimaczy noworodek okropnie... :evil: :evil:
Ano ja jeszcze pracuję. Tak ze 2 dni w tygodniu :wink: . Ale jutro mam przed sobą ciężki dzień :evil: :evil: :evil: . A miałam siedzieć w domu i nic nie robić. I tak dobrze, że katastrofa wydarzyła się teraz, a nie tuz po urodzeniu malucha. Chyba bym zwariowała :x .
Donoszę z radością, że mój mąż wreszcie sobie przypomniał gdzie wcisnął moją legitymację ubezpieczeniową, kartę ciąży i takie tam... :roll: Otóż jak donosi zauważył je w jakimś dziwnym miejscu, więc postanowił je sprzątnąć :? . Do kredensu w kuchni, a dokładnie do szuflady z miskami 8O . I jak tu go nie kochać? Tylko bardzo mnie ciekawi w jakim to dziwnym miejscu leżało to wcześniej. I nic mi równie ciekawego do głowy nie przychodzi :lol: .
Meg, może ty jednak zacznij zapalać to światło w łazience :? . Chociaż urodzenia dziecka chyba nie przeoczysz 8O . Ale jakby co, jak usłyszysz głośne PLUSK, wołaj męża, niech świeci latarką :lol: :lol: :lol: .
Jednoskrzydła, łączę się z tobą w dolegliwościach "brzusznych". Może to jest normalne? Jeśli i ja i ty i jeszcze pewnie inne kobietki w 9 miesiącu mają bóle ustępujące po bliższym kontakcie z sedesem :mrgreen: , to chyba nic złego się nie dzieje. Chociaż ja w pierwszym odruchu też myślałam o zatruciu...i o ilości śliwek, jakie pochłonęłam od rana :oops: :P .
Asiek, pokoik słodziutki. Ale skąd ty wzięłaś takie fajowe zwierzaczki :wink: . A na punkcie pingwinów to chyba masz lekkiego chopla. Już wiadomo skąd ten emblemacik u ciebie :D .
Kasiu, ja mam kosmetyki głównie Bambino. Ale w sumie to niewiele. Jedynie mydła mam dwa, jakby jednak któreś uczulało. Drugie nivea.
I spirytus w monopolowym nabyłam na nową drogę życia Hanki, niech ma coś dziewczyna z życia :wink: :lol: . Tylko czym to się rozcieńcza: wodą przegotowaną, utlenioną, czy może destylowaną :roll: ?
Tez chyba pójdę spać. Jutro przymusowa pobudka o 6.45. Wrrrrr :evil: :evil: :evil:
Cytat:
a jaki macie termin jeśli wolno zapytać?
mozna
jesli wszystko dobrze pojdzie to 27 września
na początku września wracamy do kraju na stałe
więc chcemy od razu zacząc nową drogę życia na kilka sposobów
Cytat:
to wcale nie jest smieszne bo chlopaki nie wkleily sukienek.. takich to my nie lubimy
ani butów, bukietów, etc....
ale przecież nie o to wszystko chodzi tego dnia!
Właśnie wyruszyli na nową drogę życia, od dziś jako mąż i... ekhm..... i......
Prostą drogę życia
powykręcał los
wiele do zdobycia
wrażeń pełen trzos
czy się wyprostuje
kiedyś droga ma ?
co los podaruje
co mi życie da ?
może już za póżno
czy czegoś żałuję ?
pewnie juz na próżno
zmiany oczekuję.
muszelku - "jak wyświęcą buca, to jest buc wyświęcony"
Słyszałam o tym, że czasem nie chcą ochrzcić dziecka - dramat.. Wyjście z takiej sytuacji to pójść do innego kościoła...
Poppy - heh coś mi się zdaje, że w swojej wredności nie jesteś jesteś jedyna na forum. Mnie też telepie jak czytam takie rzeczy.
Księża to są tylko ludzie, ale oni wybrali pewną drogę życia. I dlatego można wymagać od nich nieco więcej...
Cytat:
Hmm to już chyba indywidualna sprawa i interpretacja spowiednika!
Jeden może powiedzieć, że Cię nie rozgrzeszy a drugi pobłogosławi na dalszą drogę życia...
a jak to jest z tą 1 spowiedzią? to się z kims [?] uzgadnia? jest to oficjalna wersja?
No i co w przypadku nie-rozgrzeszenia? tydzien przed slubem biegam od konfesjonału do konfesjonału do skutku?
Nan - wszystkiego najlepszego na nową drogę życia, dużo uśmiechu i radości.
<kiss1> :kwiatki: <kiss1>
Ja to dopiero za niecałe 2 miesiące - 11 czerwca. Już nie mogę się doczekac.
Kingo,
Ty zawsze umiesz "widzieć" prawidłowo i umiesz "czytać, mnie jeszcze daleko do tego.
[pisałam ten swój post już jakiś czas temu i oczywiście w momencie wysyłania, strona się zarwała. Jakieś ostatnio długotrwałe kataklizmy szaleją nad tą stroną]
Na potwierdzenie, jak ważne są wibracje imion, może świadczyć pytanie, które znalazłam na jednym z forów: dlaczego znani osobie pytającej bliźniacy są zupełnie inni? Urodzili się przecież tego samego dnia, mają tę samą drogę życia i wszystkie cykle, wierzchołki, wyzwania jednakowe. No tak, ale imiona mają przecież inne. I to bardzo wpływa.
Ty, Kingo, twierdzisz, że opanowałaś jedynie podstawy, nazywając to przelotnym romansem (e tam, gadanie)... no to chyba u mnie się skończy na flircie, bo odstawiłam na bok numerologię na dłuższy czas, choć nakopiowałam sobie sporo pomocnych rzeczy, ale nie mam czasu nawet tego uporządkować, ani powgłębiać się. Nawet nie sprawdziłam do tej pory tej mojej koleżanki, czy ona jest faktycznie siódemką. Ale mniejsza, kiedyś to sprawdzę, wiem za to jedno, że ja jestem na pewno i u mnie właśnie moje imiona i nazwisko mają na mnie duży wpływ.
wygląda to tak:
wibracja duszy 9/18, 36 = czyli potrzeba nauczania innych. Umiejętność dzielenia się z innymi. Osoba szczodra i utalentowana. Misjonarz. Altruista.
Realizacja duszy 3/12, 21 = osoba przyjacielska, towarzyska, pociągająca, komunikatywna
Cele 3/12, 30 = potrzeba doświadczania radości życia, bycia z innymi – radości.
A w rozpisce na literki:
1-9
2-6
3-4
4-1
5-2
6-1
7-1
8-3
9-4
I już tego ostatniego nie umiem w ogóle czytać. Nawet wypożyczyłam sobie fajną książkę i tam było szereg diagramów dla znanych osobistości z analizą.
Rysuje się diagram i zaznacza kółka wokół każdego numeru, a numery łączy liniami. Tylko graficznie nie narysuję tych kółek, mogę jedynie zapisać, że diagram wyjściowy wygląda tak:
3 6 9
2 5 8
1 4 7
(no nie, to miało wyglądać inaczej, z odstępami pomiędzy cyframi)
U mnie najwięcej kółek ma 1 i najsilnijsza jest ta linia pionowa 1-2-3, bo tam też jest sporo kółek (to jest linia ciała), ale też niektóre skośne też są mocne, np. 1-5-9, to linia komunikcji.
Kingo, może Ty umiesz to rozebrać wg swojej wiedzy. Następnym razem postaram się pamiętać o moim diagramie (gdy go miałam ze sobą, to strona się nie otwierała).
ja jeszcze nie wiem co wybierzemy ale coś z tych propozycji:
- coś do czytania - książka
- coś do posłuchania - płytka z muzą na długie wieczory ;)
- winko
- w planie mam robić księgę ale jeśli nie zechce mi się jej robić to zdecyduję się na pewno na kartkę z życzeniami i poradami "na nową drogę życia" zamiast kwiatka
Jedną myślą żyjcie wzajem
i uczuciem jednym żyjcie,
a ten świat nie ziemią zwijcie,
ale cudnym rajem
Dla Anuli z okazji wstąpienia na nową drogę życia wszystkiego co najlepsze :D :D :D Spóźnione ale szczere :oops: Zaspaliśmy w sobotę rano i nie dążyłam już złożyć życzeń :oops:
hmm kiedyś takie wątki powodowały kilkanaście wątków i wypieki na twarzach.. a teraz... smutno trochę, ale taka jest kolej rzeczy każdego forum. Raczej mało jest For (? forów?) które cały czas tętnią życiem.
A co można sądzić o ksieżach? hmmm mnie nikt nic nie zrobił. Chociaż zawsze zastanawiam się na ile bycie księdzem to powołanie a na ile praca. Praca z ludźmi to trudna praca. Jedyne co zyczę księżom aby w tym kraju do kościołów chodzili ludzie którzy naprawde wierzą, a nie Ci, którzy uważają to za pewne uwarunkowanie kulturowe, są zdeterminowani rodziną i sąsiadami.
Chodzenie czy te nie, do kościoła to osobista sprawa każdego człowieka. Uwazam iż złotym środkiem jest, rodzielenie dwóch rzeczy - Kościół i państwo. Jestem za całkowitą sekularyzacją (chyba to to słowo?) kościoła od państwa. Religia - prosze bardzo, niech kosciół prowadzi naukę religii we własnych pomieszczeniach i niech prowadzą ją osoby posiadające uprawnienia pedagogiczne zdobyte w państwowych uczelniach. U nas niestety wiara miesza się z wychowaniem i presją otoczenia... mało jest ludzi którzy potrafią zyć, tak jak uważają za słuszne i ida np do ślubu - bo tak wypada - zaliczają najważniejsze sakramenty i tyle...
Co do polityki kościoła - kościół jest wolną instytucją i może, czy to publicznie w tv czy na ambonie mówić - na kogo powinno się głosować a na kogo nie - w końcu jak kościoł, który nie uznaje aborcji, może to przemilczeć w kazaniu? A tylko nasze sumienie zdecyduje jak zrobię...
Ja zdecydowałem się na przekór w tej wsi na inną drogę życia kościelnego i tyle - oceni mnie nie konkretna osoba - żadna osoba z naszej parafi, lecz jeżeli istenieje to kto inny.
A tak nawaisem mówiąc wiele razy zdarzało się w kościele że coś było grzechem, a później już nie. Na kartach kościoła są ciemne karty i sam kościoł grzechy - ale jak to bylo "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień"
a dla wszystkich tekst kapeli 1984 - tekst "sztuczne oddychanie"
SZTUCZNE ODDYCHANIE
Maski na twarz i ręce na kark
Wolno i bez słów za fabryczną bramę
Uformować szereg selekcja nie ustaje
Ty do rozpłodu
Ty na sztuczne oddychanie
Na stos czarownice, religie i żale
Od jutra zamiast kwiatów będą kwitły medale
Uformować szereg selekcja nie ustaje
Ty do rozpłodu
Ty na sztuczne oddychanie
Krawaty na szyje panowie urzędnicy
Łopaty do rąk panowie robotnicy
Po pracy do domu
Jest czas na rozmnażanie
Dla słabych i zmęczonych mamy sztuczne oddychanie
Ksiądz nie jest normalnym człowiekiem, chodzi o to że każdy człowiek robi na siebie i może sobie kupić samochód jeśli go stać, a ksiądz nie powinien bo powinien pomagać ludziom.
Cytat:
matko to ja żyję w jakiejs nieziemskiej krainie gdzie księża to normalni sympatyczni ludzie po których nie widać na pierwszy rzut oka dlaczego wybrali taką a nie inną drogę życia.
Widocznie tego nie doszczegłaś, a ja tak i jestem pewien że nie tylko ja.
Jutro po południu planuję zrobic pierwszy w życiu tatuaż. Niewielki kolorowy tribal na karku Myslalam tez o jakims napisie, a co Wy byscie proponowaly ?:D
PS. To na nową drogę życia
Hmm to już chyba indywidualna sprawa i interpretacja spowiednika!
Jeden może powiedzieć, że Cię nie rozgrzeszy a drugi pobłogosławi na dalszą drogę życia...
To nie są duże pieniążki <foch> więcej więcej więcej. Przyda się na nową drogę życia po Jańskim
Moim zdaniem Polska powinna zliberalizować swoje prawo narkotykowe.
Za posiadanie niewielkiej ilości marihuany grozi kara więzienia, podczas gdy w innych państwach (oprócz tych, które nazywamy 3cim światem) najwyżej upomnienie lub mandat...
Legalizacja narkotyków, o której jest już temat na forum moim zdaniem jest w obecnych realiach nierealna... Powinniśmy jednak przestać pozwalać na sztuczne podnoszenie statystyk poprzez wyłapywanie zwykłych użytkowników... Organy ścigania powinny zajmować się walką z narkotykową przestępczością zorganizowaną, nie zaś z użytkownikami, często bardzo młodymi, którym niszczona jest cała przyszłość.....
Owszem była już ustawa zezwalająca na âposiadanie na własny użytekâ nie precyzowała jednak, jakich narkotyków, ani jakich ilości tych narkotykówâŚ
3 lata więzienia są przecież karą np. za gwałt, pobicie, wejście w pole czyjejś wolności, jak można wymierzać taką karę za decydowanie o własnym losie i zdrowiu??
Prohibicja niczego nie daje, wręcz odwrotnie jest machiną napędzającą czarny rynek, co zostało już wielokrotnie przedstawione i udowodnione... (przykład. Prohibicja alkoholowa - USA)
A kara więzienia dla małolata, który chciał spróbować, czy to jest prewencja, zapobieganie? Czy po wyjściu z więzienia będzie lepszy, przestanie palić? Przecież większość tak ukaranych ludzi stoczy się, nie przez narkotyki, lecz przez państwo...Państwo, które uznaje, że za samo posiadanie czegoś, należy się kara odizolowania od społeczeństwa......
Polecam lekturę artykułu o marihuanie z Przekroju nr 6 z 12 lutego 2009, jeden z nielicznych obiektywnych artykułów na temat tej używki. Przedstawiono m.in. wyniki badań z 'The Lancet' wg, których marihuana jest mniej szkodliwa niż alkohol, czy tytoń oraz bardzo ciekawy raport WHO przyrównujący marihuanę do heroiny, tytoniu i alkoholu; oraz wiele innych ciekawych informacji
Kolejnym błędem istniejącego prawa jest brak możliwości zgodnego z prawem leczenia przy użyciu konopi (np. w Kanadzie używa jej 96% ludzi chorych na SM źródło:Canadian Journal of Neurological Sciences, legalizacja medycznej marihuany istnieje w Niemczech, Jiszpani, Izraelu, wielu stanach USA). Nasz ustawa powinna przynajmniej uwzględniać łagodniejszą karę dla chorych używających konopi w celach terapeutycznych lub zezwalanie na jej użycie przynajmniej na takich warunkach, na jakich dopuszczane jest użycie morfiny (specjalne recepty, wydawane tylko przez określonych specjalistów)!
Zamiast utrzymywać kolejnych więźniów, rozpoczynających w zakładzie karnym nową drogę życia (śmiem wątpić czy lepszą), więcej pieniędzy moglibyśmy przeznaczać na rzetelną informację i edukację! Powinno uczyć się, że wszystkie narkotyki nie są takie same, że trawka nie jest równa heroinie (w głowie eksperymentującego może przecież zaistnieć myśl: 'spróbowałem nie uzależniłem się, inne narkotyki pewnie działają tak samo"). Nie powinno używać się w kampaniach antynarkotykowych zakłamanych haseł i sloganów, co wciąż bardzo często się zdarza (gdy ktoś kto czyta o płynnej marihuanie w strzykawce, dowie się że został okłamany, nie zaufa ponownie)....
Moim zdanie priorytetem w Polsce jest ustanowienie nowej bardziej liberalnej lecz też bardziej racjonalnej polityki narkotykowej. Depenalizując posiadanie marihuany na użytek własny, można by przecież jeszcze bardziej zaostrzyć kary za handel! Stara ustawa się nie sprawdza, o czym świadczą wciąż wzrastające słupki sondażowe dotyczące przestępstw narkotykowych...
Czy nie można by tego zrobić przy okazji nowelizacji ustawy w związku z 'dopalaczami'? Póki, co na proponowanej liście znajduje się kilkanaście nowych roślin zakazanych, wątpię aby którykolwiek policjant wiedział jak wyglądają, jak je rozpoznawać? Kilkanaście kolejnych roślin, które mogą zniszczyć komuś przyszłość. Czy teraz do ekspertyzy będzie trzeba wysyłać każdą znalezioną przy kimś torebkę herbaty... O kosztach takich ekspertyz i szukaniu informacji âcóż to może być za narkotykâ miałem nie wspominać, ale już to zrobiłem...
Szacuje się, że w Polsce ok. 3 milionów osób pali konopie, czy starczy dla nich miejsc w więzieniach? Na tym chyba zakończę, aczkolwiek argumentów âzaâ mógłbym przedstawić o wiele więcejâŚ
Dzięki za opinię Zebrane do kupy wypowiedzi Forumowiczów zamierzam przesłać panu Matthiasowi jako prezent na nową drogę życia... drogę, którą przejdzie już bez swojej dawnej kończyny
Cytat:
531. za amanitkę na nową drogę życia
czyżby amanita brała ślub?
531. za amanitkę na nową drogę życia
Cytat:
Silniejszy (W. Brytania) raczej by chciał, ma problemy z Maltą, kilka lotniskowców jak znalazł. Najsilniejszy nie chce wojny w ogóle, a jego przywódcy chcą Japonie sprowokować, jak widać skutecznie. Na zgubę sprowokowanych.
Amerykańskie lotniskowce lepsze. A zaangażowanie Japonii w Europe w tym okresie to ciekawy temat - taka rozrywka intelektualna, ale szanse realizacji dążą do zera.
Cytat:
No właśnie - jak sam stwierdziłeś - nie mogą zablokować drogi morskiej wokół Filipin. Bez woli politycznej, gdy nie damy im pretekstu, nic nam nie zrobią.
Nie mogą zablokować jeśli się boją wojny. USA mogą zablokować, bo wojny się nie boją, wręcz przeciwnie. Np. taka blokada terenu do którego nie wyjaśniono "praw własności".
Cytat:
Jak zajmiemy Madagascar i Wietnam, to będziemy zwalczać "faszystowskie Vichy", czyli US opinia publiczna będzie po naszej stronie (bo my będziemy "ci dobrzy", a "dobrym" wiele się wybacza.
Na to musi jeszcze Wielka Brytania pozwolić, a ta na razie się boi współpracy japońsko-niemieckiej. Bo nikt Brytyjczykom nie zagwarantuje, że Japonia nie weźmie Indii Holenderskich, Indochin i Madagaskaru, a potem odpuści. Przecież to co Ty proponujesz to samobójstwo aliantów na Pacyfiku - oddanie bez walki świetnych pozycji i proszenie się o druzgocący atak pół roku później.
Cytat:
Widzisz, ja jej de facto nie chcę zamykać, wieć chcę uniknąć stanu wojny z USA i ZSRR. Ale jak juz wejdę w stan wojny z USA, to jednak bym zamknął, a nie czekał aż mi niedźwiadek wbije pazurki w plecy.
Problem w tym, że jak nie zamkniesz to ZSRR uderzy na Ciebie kiedy zapragnie. Jeśli zamkniesz to ZSRR uderzy od razu. A to Ci się nie opłaca w ogóle. Szans na to, że zamkniesz i ZSRR poniesie klęskę nie ma żadnych. Nie ma też przesłanek żeby tak myśleć w tym okresie.
Cytat:
W końcu, to Japonia dzierży "klucz" do Władywostoku - KWŻD jest od 1935 w rękach Japońskich, przez sowieckie umocnienia wojska cesarza sie pewnie nie przedrą, ale tutaj zimą zrobić "drogę życia" będzie bardzo trudno. To MUSI odciągnać jakieś siły z frontu wschodniego (znaczy, z tego punktu widzenia, juz zachodniego).
No nie do końca. Bo Władywostok to nie Leningrad, a Armia Kwantuńska to nie Wehrmacht. W najlepszym wypadku może zablokować. A to jest problem, ale nie w kontekście 2-3 miesięcy tylko roku. A po roku (czyli na przełomie 1942/43) sytuacja RKKA była już znacznie lepsza i coś by się wykroiło. Z kolei szybsze zniszczenie Japonii to gorsza sytuacja Niemiec - czyli lepsza dla ZSRR. Z której strony nie patrzeć - Japonia na zamknięciu traci.
Cytat:
Władywostok jest łatwy do obrony, ale z drugiej strony łatwy do zakorkowania, co potwierdziła pośrednio wojna 1904/05
Ale Władywostok interesuje nas jedynie w kontekście nie stracenia go przez jakiś czas. Japończycy mogą go zablokować, ale w ten sposób zablokują niewielką część dostaw. Bo większość z tej trasy po prostu przerzucona zostanie na inne trasy. A naloty ogniowe na Japońskie miasta w 1943 i amerykańskie OP operujące na wodach japońskich od 1942 to dla Japonii tragedia i klęska w krótkim czasie.
SM w felietonie De profundis jamochłona poruszył pewną ważną kwestię:
Tymczasem czyż w interesie Polski nie leżało namówienie wszystkich krajów Europy Środkowej, by pod pretekstem walki z kryzysem i w imię ogólnoeuropejskiej solidarności, wziąć odszkodowanie za Jałtę i za niemieckie, francuskie, włoskie i angielskie pieniądze, przy pomocy polskiego przemysłu zbrojeniowego zmodernizować armię, a także â ewentualnie â zmniejszyć dług zagraniczny?
bingo. Jest oczywiste, że w chwili wojennej próby kraj polega głównie na własnym przemysle zbrojeniowym. Historia świata zna nieliczne wyjątki od tej reguły, a i te tym rzadsze im bliżej czasów współczesnych. Dlatego np. Izrael nieproporcjonalnie do swoich rozmiarów i potencjału rozwinał przemysł zbrojeniowy i z tego też powodu łaskawie pozwala by Arabia Saudyjska, ZEA i inne kraje arabskie kupowały amerykański sprzęt za grube miliardy dolarów. Teoretycznie (nie licząc braku broni atomowej) są to potęgi - w praktyce zgraja pajaców o potencjale możliwym do wyłączenia jednym guzikiem. Takie cudności można dziś zaszyć w elektronice, ze hej.
Czemu się zatem dziwić, że Niemcy dały nam pół darmo swoje Leopardy? Dziś wydatek, a za jakiś czas na wschodzie będą mieli sąsiada, który nie dość, że nie jest w stanie w ciągu 3-4 lat zbudowac bomby atomowej, to jeszcze zależy na całej linii od dostaw części zamiennych i głupiego czołgu nie naprawi. Takiemu sąsiadowi można rózne ultimata stawiać...Obłoży się sankcjami, embargiem etc. i poczeka kilka lat aż skruszeje. Skruszony kraj trzeciego świata (bez własnych środkow produkcji i technologii) jest podbijany przy stratach w stosunku 1:1000. Bezkarnie.
W felietonie Polityka zagraniczna â zapis agonii SM napisał:
Tymczasem Niemcy mają na nas swoje widoki, bo nie przypuszczam, by jako państwo poważne, zadowoliły się wygraniem tylko I wojny światowej, a drugiej â już nie. Jeśli moje przypuszczenia są trafne, to Niemcy jakimś pokojowym sposobem będą próbowały najpierw rozluźnić związki Ziem Zachodnich i Północnych z Polską, a w sprzyjającym momencie dokonać rozbioru naszego państwa. Na jego pozostałości mogą powrócić do pomysłu Judeopolonii, który może nabrać nieoczekiwanych rumieńców zwłaszcza w sytuacji jakichś trudności, na które napotkałby w swojej burzliwej przecież egzystencji Izrael. W takiej sytuacji światowa opinia publiczna mogłaby nawet nie zauważyć inkorporowania Ziem Zachodnich do terytorium Niemiec, bo cały postępowy świat ekscytowałby się wkraczaniem narodu wybranego na nową drogę życia.
Co robią polskie elity? Są wstrząsajaco zgodne:
Tuski uznały, że w ramach oszczedności potną najwięcej w MON.
Pisiacki ex-minister MON Szczygło wyraził troskę, że cięcia uderzą w rozmach polskich "misji" na Bliskim Wschodzie. Te misje ksoztują rocznei setki milionów. Okazuje się, że nasi zachodni "sojusznicy" nie chcą silnego sprzymierzeńca na rubieżach NATO. Im wystarczy dziadowski wasalny kraj sprawiajacy wrażenie międzynarodowości bandyckich wypadów globalistów.
Nie ma problemu pane Szczygło. Nikt nie podważa sensu tych "misji"! Cięcia uderzą oczywiście w zbrojeniówkę. Rządowi eksperci propnują jej by z braku zamówien wojskowych sprzedała np. więcej koparek. Bum budowlany jak cholera, z pewnoscią jest zbyt na 10000 koparek, a poslkie banki chetnie udzielą kredytu by to sfinansować. W końcu Ursusa, stocznie, unitry, polfy i cała ta resztę już sie nawspierali, narestruktyrozowali.
Że co? bumu nie ma? Nie ma polskich banków? No to szkoda! Jakoś się tak składa, że Palestynczycy 100 lat temu też nie mieli fabryk, nie mieli banków, a Żydów, to ho ho...mieli mniej niż Polin teraz.
hehe, niezły przewał z blond lafiryndą
Ładny prognostyk na dalszą drogę życia.
Szczęście jest sprawą wzglądną i wieloznaczeniową. Dla jednych jest to chleb z masłem na śniadanie a dla innych życzliwośc osób i zrozumienie cierpień , obaw , zwyczajne dobre słowo inni odnajdują je w miłości a marzenia towarzyszą nam w każdej chwili życia bo są w nas . Bądz silna.! Twoim szczęściem są dzieci ,jezeli są zdrowe i dobrze je wychowasz w przyszłości same znajdą drogę do szczęścia . Teraz musisz pokazać im ,że nie mozna się poddawać .Musisz być silna i stanowcza w swoich dąrzeniach . "Szukajcie a znajdziecie .." chyba wszscy znamy te słowa . Nie upadaj na duchu , nic gorszego dla dzieci jak obraz nieszczęśliwej i bez woli walki matki . Pozdrawiam.
My bierzemy osobno cywilny i kościelny. Powody każdego mogą być różne i nie uważam, żeby to było głupie.
Kiedyś w ogóle nie planowaliśmy z powodów wiary brać kościelnego, miał być tylko cywilny. Nie chcieliśmy kościelnego tylko po to żeby wystąpić pięknie ubrani jak nic dla nas ta uroczystość by nic nie znaczyła. Ale, że odnaleźliśmy naszą drogę to teraz chcemy jednak ślub kościelny. Tylko przez te lata wizja cywilnego tak nam zakorzeniła się w głowie, że doszliśmy do wniosku, że będą dwa . Po prostu chcemy oddzielić jedną sferę życia od drugiej.
Ja jetem z moim narzeczonym prawie pięć lat. Zaręczyliśmy się rok temu a ślub w sierpniu:) Przeszliśmy bardzo długa drogę... Momentami było bardzo ciężko (dwa lata na odległość). Daliśmy rade. Nie mieszkamy razem a zamieszkamy dopiero dwa miesiące przed ślubem (z przyczyn praktycznych). Mimo że nie mieszkamy razem to znam go bardzo dobrze i mogę powiedzieć że znam Go na wylot:) Czasami śmieję się że jestem głupią kobietą bo wiem co mnie czeka a i tak chcę wyjść za mąż. Wiem że nie będzie cukierkowo i problemy się pojawią( np. z ubraniami które wszędzie leżą ):D ale to jest życie! A on jest mężczyzną mojego życia i bez względu na wszystko kocham Go. Nasza decyzja o tym żebyśmy nie mieszkali razem była bardzo trudna ale cieszę się że tak postanowiliśmy i jest nam z tym dobrze.
Zabawy z wodą mam już za sobą, targanie baniaków oligocenki, kąpiele w oligoceńskiej, kąpiele w przegotowanej oligoceńskiej, ile z tym się trzeba narobić. Wodę trzeba przynieść, zagotować, ostudzić, pilnować żeby dzieciak nie wszedl w drogę kiedy ja się zajmuję wrzątkiem ... i co. Nic nie pomoglo.
Na forum jest wątek o filtrach węglowych do wody, pewnie to kosztowny pomysl, a ja w zeszlym miesiącu wydalam prawie 600 na leki, w tym tak samo, powoli kwestia leczenia zaczyna napotykać na opór bariery finansowej. Wszystko podporzątkowalam leczeniu dziecka, na mlodego wydaję calą pensję i na moje potrzeby już nie starcza, a potrzeby mam niewielkie, nawet nie marzę o obiadku codziennie tylko gotuję dla siebie w weekendy - co mi oczywiście nie psuje optymistycznego podejścia do życia.
Zauważmy, że cale to nasze forum, mimo faktu że piszemy o ciężkiej chorobie - jest mimo wszystko wesole i optymistyczne. Tak trzymać!
Tu nie ma co rozwijać, Miro, żadne tajemnice, nic ciekawego, permanentny brak chęci do życia, co się zapewne nazywa depresją po prostu. Tak jest, więc z tej mojej depresji jest niezły macho, w kaszę farmakologią sobie nie da dmuchać, bo zaraz naciska pedał migren (zła tolerancja anydepresantów i sumatriptanów - ponoć notowane). No więc jestem z nią sam na sam i wymieniamy ciosy.
I tak moje ostatnio na wierzchu, bo wreszcie, po pół roku posiadania prawa jazdy, a trzech samochodu, zaczęłam jeździć i już mnie nie wpędza w wielki dół widok niszczejącego samochododu pod oknami.
Ooooo... to było wielkie zwycięstwo nad sobą. Każdy ma swoje paranoje. Ja się bałam wyjechać na drogę (dalej się boję, ale wyjeżdzam).
Przy okazji: wielkie dla pań, ktore okazały mi zaufanie i poświęciły swój czas wsiadając ze mną do samochodu, jeżdząc i pomagając mi pokonać moją fobię.
A ja się tak zastanawiam. Powiedzmy, że maluch wybierze ten różaniec - i rodzice będą przez całe życie dzieciaczkowi o tym wyborze przypominać, aż doprowadzą go do desperacji - bo maluch będzie miał słaby charakter i jednak wtąpi na drogę duchową - a potem będzie najnieszczęśliwszym człowiekiem na świecie
No ale to tylko takie moje gdybanie, podparte przykładem mej ciotki, której tuż po narodzeniu ojciec przepowiedział, że będzie zakonnicą - no i jest - w życiu o niczym innym nie myślała, bo jej przez całe lata rodzice, a potem już tylko matka przypominali słowa ojca z dnia jej narodzin. Nie powiem żeby była jakimś przykładnym pingwinkiem
Wiadomo, że wiele od rodziców zależy - od ich podejścia do życia - a nie wszyscy na nie patrzą racjonalnie - oj nie
A co tu tak puściutko dzisiaj ?????
Ale dziś mnie wszystko dobijało...nie dość,że osiedziałam się w przychodni do chirurga z tłumem staruszek,z czego jedna opowiedziała mi całą historię życia i przebieg chorób,stosunek do Niemców i Żydów, nie zapominajmy również o klerze... To w końcu jak wyszłam i pędząc na przystanek z daleka widząc autobus,to pan kierowca,który nie zatrzymał się na nim tylko w korku (...) wypuścił pasażerów i nie podjechał na przystanek wychylił się przez okno i wydarł sie niewiadomo dlaczego "nie widziała Pani jak miałem otwarte drzwi" po czym mi otworzył klnąc na moją uwagę,że drzwi powinien otwierać na przystanku...Co za ludzie....
O jego wysokiej kulturze osobistej przypominał mi przez cała drogę trąbiąc na kierowców i pieszych uciekających z przejść...
No nic grunt,że umówiłam się na zabieg -na weekend majowy powinnam być już "odkamieniona" :wink:
Ja mam "odfajkowane" wszystkie sakramenty obowiązkowe do 18 roku życia i wcale nie przeszkadza mi to mieć teraz zupełnie odmiennego zdania na temat kościoła i Boga w ogóle. Zuza jest ochrzczona, bo tak z mężem zdecydowaliśmy - poszliśmy po prostu na kompromis. Nie sądzę, żeby jej to w czymś przeszkodziło, a może być wręcz odwrotnie. Ja wierzę, że moje dziecko będzie na tyle rozsądne żeby w przyszłości zdecydować, co jest dla niej dobre, w co wierzy i jak chce żyć, i wierzę, że nie będzie mieć do nas żalu, tak jak ja nie mam do swoich rodziców, którzy zaakceptowali to, że w pewnym momencie życia zmieniłam po prostu zdanie i wybrałam inną drogę.
Ja myślę, że w naszym kraju same sakramenty tak naprawdę do niczego zoobowiązują, zresztą bardzo dobitnie to widać...
To bardzo kontrowersyjny temat, można dyskutować godzinami, ale i tak myślę, że każdy powinien to sam rozważyć.
Ania została ochrzczona w 7 tyg. życia. Po pierwsze dla świętego spokoju (mój "święty" tata i jego "Święte" siostry by nie przeboleli gdybym miała w domu pogankę), a po drugie - bałam się, że mogłoby jej się coś stać - pomyślałam sobie, że jeśli wstąpi do Rodziny Dzieci Bożych wówczas będzie chroniona przez Najwyższego.
Poza tym od prawie 3 lat na msze święte chadzam okazjonalnie. Wkurzają mnie księża, ich przewrotność, chęć wzbogacenia się i krzyczenie z ambony jednego, a po zejściu z niej robienie czegoś zupełnie innego. Czasem trafi się ksiądz z powołania, ale to są jednostkowe przypadki.
Uważam, że Ania powinna doświadczyć sakramentów świętych (przynajmniej tych pierwszych) - tego jej nie chcę odbierać, a jaką drogę obierze kiedy będzie miała pełną świadomość to już jej sprawa - ja bynajmniej nie zamierzam mojego dziecka do niczego zmuszać.
Dla wszystkich fanek F1 w naszym kraju w ich święto:
8 Marca
Czerwone pęki róż, dziś z ranka rozkwitają
Ciebie ze snu czerwienią witają
Dziś wyjątkowy dzień się zaczyna
Odłóż wszystkie smutki, bo jesteś dziewczyna
Niech miłość i szczęście spłynie na wasze ciało
Kwiatów płatkami drogę wam wyścielało
Oby nie znała smutku twarz Twoja
Była, co dzień szczęśliwa i była wesoła
Spotkajcie swe marzenia, na których Wam chodzi
Bo każda z was wierzy i się z tym rodzi
Kocham was wszystkie moje dziewczyny
Nie tylko w dzień kobiet czy imieniny
Oby wasze usta radością kwitły
Rozczarowanie ból i przemoc z waszego życia znikły
Dać wam otuchy i chwilę spokoju
Przytulić mocno pocieszyć w przytulnym pokoju
Co byśmy zrobili bez was dziewczyny?
Macie przecież wszystko, do czego dążymy
A dziś za wasze zdrowie skosztuję
Lampkę szampana, bo sponsoruję
Cytat:
temat szeroki i rozległy
Tu się nie zgadzam
Cytat:
ja ogólnie w życiu sensu nie widzę raczej traktuję je jako drogę do nieba
A tu wręcz przeciwnie. Jeśli po śmierci nie ma życia - to życie nie ma sensu.
Cytat:
1. Szczęśliwa żona ze mną, oraz radosne dobrze wychowane dzieci
2. Porsche
3. itp
To jest właśnie dla mnie sens życia
Hmmm troche smieszne... Żona, dzieci - spoko. Ale Porsche uważasz za sens życia?? Jesteś pewien, że nie ma na świecie wyższych wartości ?
Troche nie smacznie mi to zabrzmiało bez obrazy of course.
Ale to chyba bardziej cel niż sens życia. Bo jeśli np. PiS wprowadzi ustawe o zakazie sprzedazy Porsche to Twoje życie nie będzie miało sensu
Decyzja o wejściu na drogę kapłaństwa towarzyszy mi od lat. Tak konkretniej to od bierzmowania, kiedy wszedłem w ściślejszy związek z Chrystusem w sakramencie spowiedzi, Komunii Świętej, a w szczególności bierzmowania. Nie było i nie jest łatwo żyć z tym "cywilnie". Zwykle ukrywałem to w sobie, bo otaczający mnie ludzie w ogóle czegoś takiego nie rozumieją. Były różne wzloty i upadki. Zawsze porównywałem powołanie do płomienia świecy, który bardzo łatwo poddaje się zawirowaniom powietrza i szybko może zgasnąć. Było także i tak, że gasnął - tzn tak mi się wydawało. To jest po prostu lampka wieczna.
W swoim życiu musiałem również niesamowicie wiele doświadczyć, także musiałem przeżyć coś strasznego dla "dziecka" czym jest śmierć matki - w lipcu zeszłego roku. Zastanawiałem się nieraz cóż by to było dla mnie i jak straszne gdybym nie miał wiary ... Wiara daję nadzieję, a ta prowadzi do miłości. Do miłości, która prowadzi do Boga - w moim przypadku.
Pytasz kiedy nabrałem ostatecznej pewności - niedawno dosłownie kilkanaście dni temu, kiedy to Pan dał mi znak, że tak właśnie ma być. Że mam iść tą drogą. Rzekłbym, że to coś tak jakby Jezus powiedział do mnie wprost "Pójdź za mną.". Co się jednak wydarzyło zachowam do końca życia w moim sercu.
A co do izolacji, oby nie była ona nazbyt odizolowana od społeczeństwa, a w szczególności od młodzieży, bo teraz jest bardzo wymagająca i to do nich będę chciał w szczególności się zwrócić
Jeśli jeszcze macie jakieś pytania to śmiało - z chęcią odpowiem