Wyszukano 159 wyników dla hasła: drogę dojazdową
Strona 4 z 41  2  3  4

Wątek: Miałem znajomego w Bieszczadach... »  Podforum: Historyjki dla rozweselenia, kawały itp. »  Wysłany 08-03-2009 17:00:15

Cytat:

12 sierpnia
Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu w Bieszczadach. Boże jak tu pięknie! Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.
13 września
Zbudowałem bardzo solidny drewniany most na dojeździe przez rzekę. Kosztowało to połowę wszystkich oszczędności, ale nie muszę już dwa razy dziennie przejeżdżać rzeki w bród i codziennie z tego powodu myć samochodu. Kocham to miejsce!
14 października
Bieszczady są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liście zmieniły kolory - tonacje pomarańczowe I czerwone. Pojechałem na przejażdżkę Po okolicy I zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniałe! Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi. Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba!
11 listopada
Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś może chcieć zabić coś tak wspaniałego, jak jeleń! Nie za bardzo lubię długie deszcze. Mam nadzieję, że wreszcie spadnie śnieg.
2 grudnia
Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się I wszystko było przykryte białą kołdra. Widok jak pocztówki bożonarodzeniowej! Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów I odśnieżyliśmy most i drogę dojazdową. Zrobiliśmy sobie świetną bitwę śnieżną (wygrałem), a potem przyjechał pług śnieżny, zasypał to co odśnieżyliśmy. I znowu musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdową.
Kocham Bieszczady!
12 grudnia
Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Jest pięknie! Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z drogą dojazdową. Po prostu kocham to miejsce.
19 grudnia
Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdną drogę dojazdową nie dojechałem do pracy. Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem. Pieprzony pług śnieżny!
22 grudnia
Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych g..ien. Całe dłonie mam w pęcherzach do łopaty. Jestem przekonany, że pług śnieżny czeka tuz za zakrętem, dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej. Sk....syn!
25 grudnia
Wesołych Pie......ych Świąt!
Jeszcze więcej gó....nego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten sk....syn do pługu śnieżnego, przysięgam - zabiję!! Nie rozumiem, dlaczego nie posypią drogi solą, żeby rozpuściła to g..no.
27 grudnia
Znowu to białe kurestwo spadło w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa, z wyjątkiem odśnieżania drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod górą białego g..na. Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia pięć centymetrów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu?
28 grudnia
Meteorolog się mylił! Napadało osiemdziesiąt pięć centymetrów tego białego ku...twa. Teraz to nie odtaje nawet do lata! Pług śnieżny ugrzązł w zaspie, a ten c..j przyszedł pożyczyć ode mnie łopatę! Powiedziałem mu, że sześć już połamałem kiedy odgarniałem ten szajs z mojej drogi dojazdowej, a potem ostatnią rozp.....iłem o jego zakuty łeb.
4 stycznia
Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić coś do jedzenia. W sklepie spotkałem listonosza - wręczył mi list polecony. To było wypowiedzenie z pracy z powodu nie pojawiania się od dwóch tygodni. Kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi pi.....lony jeleń i całkiem go rozj..ał. Narobił szkód na trzy tysiące. Powinni powystrzelać te sk....syńskie jelenie. Że też myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie!
3 lutego
Jak się raz na tydzień przekopuję szuflą przez zaspy w drodze po zakupy, to potem mam pełne kieszenie kurtki tego białego k...twa.
15 marca
Dach samochodu wreszcie pokazał się spod śniegu.
6 kwietnia
Ilekroć wyjdę z domu, błoto wlewa mi się wierzchem do gumowców zanim gdziekolwiek dojdę… K..wa! Jak długo może ten deszcz napi....lać?
22 kwietnia
Ta pi....ona rzeka wezbrała i w p...du porwała mój most. Teraz to już nawet po zakupy nie dojdę.
3 maja
Woda opadła. Zaholowałem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie, jak zardzewiał do tej j...nej soli, którą posypują drogi...
18 maja
Przeprowadziłem się z powrotem do miasta. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś mając choć odrobinę zdrowego rozsądku może zamieszkać na jakimś zadupiu w Bieszczadach?


Uznałem, że dopytywanie się o dalsze szczegóły może narazić naszą znajomość na szwank...

 » 

Wątek: no i jak tu nie kochac telewizji? »  Podforum: No, to widziałem już wszystko! »  Wysłany 2004-11-17, 20:33

Odpowiedzi: 20
Odsłon: 1668

lis blokował drogę dojazdową?

Wątek: 17.08.2008 - malowanko - Barczewko »  Podforum: warmińsko-mazurskie »  Wysłany Pon Sie 11 2008 10:15

Odpowiedzi: 28
Odsłon: 2714

Byłem na stronce FF i chcę coś dodać odnośnie mapki z drogą dojazdową na Barczewko.

Osoby jadące z NW części Polski polecam jechanie Tuławki (szybciej)

A osoby z Olsztyna szczególnie okolice Jarot i W części Olsztyna przez Wójtowo i Łęgajny.

Odcinek jest ten szybszy, droga szeroka i z jakies 5-8km. drogi szybkiego ruchu :) Przed samymi Łęgajnami są roboty drogowe (robią drogę od podstaw) ale jest objazd i szybko jest się w Łęgajnaych później to już kierować się na Barczewko. PS trasa z Olsztyna do Barczewka przez Łęgajny jest chyba nawet krótsza.

Wątek: Przykład z książki »  Podforum: Sytuacje na drodze »  Wysłany Nie Wrz 14, 2008 23:36

Odpowiedzi: 13
Odsłon: 2470

Rysunek godny pochwały dla autora. Mówicie, że jest pierwszeństwo drogi biegnącej na ukos w lewo i pojedzie dwójka. Niestety dwójka też ma znak A-7.

Ja to interpretuję inaczej...

1 ustępuje 4, bo ma ją po prawej stronie. 4 nie ustępuje 3, ponieważ przy skręcie wyminą się bezkolizyjnie. 3 ustępuje 2, ponieważ ma ją po prawej stronie, więc 2 pojedzie pierwszy, a całe skrzyżowanie wejdzie w zasadę prawej ręki - 4, a nie 1 bo 1 ma 4 po prawej. Potem 1, a nie 3, bo 3 zgodnie z zasadą skręcają w drogę poprzeczną musi ustąpić jadącemu z naprzeciwka. Na szarym kocu 3, bo jest ostatni : )

Można też to zrozumieć, że 2 to samochód dostawczy, a droga biegnąca na skos, jest dojazdową do sklepu, firmy. Nie wiedząc czemu, autor książki mógł sobie wyolbrzymić pierwszeństwo dla 2, ponieważ jest samochodem dostawczym.

Wątek: Kimball Electronic buduje się w Sadach »  Podforum: Kaźmierz i okolice »  Wysłany Sro, 28 Maj, 2008 09:10

Odpowiedzi: 1
Odsłon: 966

Głos Wielkopolski, poniedziałek 26 maj 2008

Elektronika w Sadach

Głos Wielkopolski, środa 28 maj 2008

Będzie praca dla 500 osób

Kimball Electronic buduje się w Sadach

Szeregowi robotnicy, ale też wysokiej klasy specjaliści znajdą zatrudnienie w nowej fabryce amerykańskiej firmy Kimball Electronic, która powstanie w podpoznańskich Sadach. Prace budowlane mają ruszyć we wrześniu. We wtorek władze koncernu podpisały z gminą Tarnowo Podgórne porozumienie, na mocy którego gmina zobowiązuje się udzielić firmie zwolnień podatkowych, a także pokryć część kosztów związanych z wykupem terenów pod drogę dojazdową do siedziby przedsiębiorstwa.

Obecna siedziba amerykańskiej firmy przy ulicy Marcelińskiej w Poznaniu ma zostać zamknięta do końca 2011 roku. Jak zapewnia dyrektor generalny Kimball Electronic Janusz Kasprzyk, dotychczasowi pracownicy nie muszą obawiać się zwolnień.

Będziemy starali się o to, żeby wraz z przenoszeniem fabryki również pracownicy podążyli za fabryką. To w tej chwili największy kapitał - właśnie z pracownikami wiążemy nadzieje na utrzymanie tej produkcji którą w tej chwili realizujemy. Trudno sobie wyobrazić przeniesienie produkcji bez uwzględnienia tego elementu ludzkiego - powiedział Janusz Kasprzyk.

Firma produkująca między innymi elektroniczne elementy wspomagania kierownicy zatrudnia w stolicy Wielkopolski około 350 osób. Po przeniesieniu siedziby do podpoznańskich Sadów zatrudnienie ma wzrosnąć do 500 osób. Jak zapowiadają przedstawiciele firmy - będzie to miało związek rozpoczęciem produkcji sprzętu medycznego.

Budowa nowej siedziby Kimball Eletronic w podpoznańskich Sadach ma się zakończyć w maju przyszłego roku. Koszty inwestycji to około 70 milionów złotych.

źródło: http://www.radiomerkury.pl/index.php?art=27541

Wątek: Świnia & C.O. na Rysach, 13.09.08, str. 6 »  Podforum: Relacje »  Wysłany Wto Wrz 02, 2008 10:17 am

Odpowiedzi: 192
Odsłon: 12683

Cytat:


Kilka razy omal nie wywijam orła, ślizgam się w błocie – skąd tu, do jasnej cholery błoto?

Cytat:


Dochodzi 23.00. wpełzam do śpiwora, otwieram „Chłopów” na losowej stronie i pozwalam, żeby uśpiły mnie perypetie Jagusi.

Cytat:


Droga na Runek taka bardziej emeryten-party i prawie cały czas przez las. Bez widoków i bez szaleństw. Przez chwilę korci mnie, żeby trochę nadnormatywnie przyspieszyć, ale zaraz przypomina mi się kwiecień, i

Cytat:


Szlakowskaz na Runku pokazuje, że do Jaworzyny Krynickiej zostało 50 minut. 10 minut później kolejny, że 1h. WTF?

Cytat:


Oto Jaworzyna i kolejne WTF?! Restauracja? Druga restauracja? Hotel??? Osz. Wielkie rozczarowanie.

Cytat:


Za Diablim Kamieniem zmieniam szlak na zielony. Chyba jakiś dowcipniś go malował – wąziutka dróżka wiedzie wśród krzaków malin i ostrężyn, siecze toto po łydkach, dobrze że przynajmniej owoce można zebrać i pożreć.



Najwygodniejsze (i najszybsze) zejście z Jaworzyny jest takie: ze szczytu do schroniska, a od niego drogą dojazdową w dół. W miejscu gdzie zielony przecina drogę, schodzisz z drogi na zielony i już dochodzisz nim do dolnej stacji kolejki.

A tak ogólnie mówiąc, sympatycznie Relacja jak zawsze fajnie napisana. Mi się bardziej widzi przejście tego grzbietu w drugą stronę, bo mam autobus do Krynicy o poranku - właśnie o tym myślałem w kontekście mojego zapytania, co będziesz robić w Sądeckim Byśmy się gdzieś pewnie koło Łabowskiej minęli

Wątek: Problem z dojazdem na moją działkę- służebność gruntowa. »  Podforum: Prawo, urzędy, formalności »  Wysłany Poniedziałek 16:38, 04 Maj 2009

Odpowiedzi: 1
Odsłon: 49

Witam .Mam problem z drogą dojazdową. Właścicielka od której kupiłem działkę budowlaną nie udostępniła nikomu ( 10 działek) drogi dojazdowej do posesji. Podobno notariusz także dał ciała , bo powinien zawrzeć taki zapis w akcie notarialnym ( podobno). Właścicielka chciała oddać drogę gminie , która jej odmówiła , bo stwierdzili , że im ta droga jest niepotrzebna , bo koszty , utrzymanie itd. W międzyczasie właścicielka drogi , dostała od gminy jakiś podatek do zapłaty za te sprzedane działki w dość wysokiej kwocie. W związku z tym chciała żeby gmina wzięła od niej drogę w ramach zapłaty podatku. Oczywiście , jeżeli nie chcieli za darmo , tym bardziej za kasę nie wzięli. Skończyło się na tym , że ta Pani zwróciła się do wszystkich kto kupił od niej działkę , że jeżeli chcemy mieć dostęp do drogi , to musimy jej zapłacić za za tzw. służebność gruntową . Moje pytanie do Szanownych forumowiczów jest następujące:
1. Czy Pani notariusz u której został sporządzony akt , przypadkiem nie popełniła błędu?
2. Czy Pani własciciel ma prawo do sprzedania nam drogi?

Słyszałem , że jakieś przepisy budowlane mówią , że żeby sprzedać działkę , musi być do niej zapewniony dojazd ( w moim przypadku połaczenie z drogą gminną). Sprawa jest dla pilna do rozwiązania , bo bez uregulowania tej sprawy nie dostanę pozwolenia na budowę.

Z góry dziękuję za wszystkie porady.

Wątek: Układ drogowy i komunikacyjny miasta »  Podforum: Komunikacja »  Wysłany Pią 30 Maj, 2008

Odpowiedzi: 160
Odsłon: 29380

Cytat:

Trasa Północ - Południe albo jest w tak wczesnej fazie koncepcyjnej, że nie wiadomo, którędy pobiegnie, albo jest to trasa, o której pisało ŻB, nazywając ją "południową obwodnicą miasta". Według doniesień ŻB droga ta ma "odkorkować" Szombierki i pobiegnie ulicami: Krzyżową, Łagiewnicką, Świętochłowicką, potem w stronę szybu Krystyna, pod wiaduktem Zabrzańskiej do Wyzwolenia, a potem do elektrociepłowni. Następnie w stronę Łużyckiej, Olimpijskiej i za stadionem już poza Bytom.


Pięknie by było gdyby już rozpoczęto pracę na tą drogę Nie mniej jednak lepszym rozwiązaniem była by trasa północ-południe jako naturalne przedłużenie drogi wojewódzkiej 911 (tzn w jednym ciągu) Z jednej strony nawiązałoby do planowanej chorzowskiej obwodnicy, która też ma kończyć na DW 911. Z drugiej strony odciąży ul. Chorzowską, która stałaby się w rejonie rozbarku taką ulica dojazdową czy to do nowego osiedla (dzielnicy) powstałego na terenach kopalni czy też do super eleganckiego hotelu powstałego z niszczonej ówcześnie kamienicy.

Wątek: Do przyszłych sąsiadów w blokach BDM na ulicy Dworcowej:) »  Podforum: Straszyn »  Wysłany Pon Sie 20, 2007 1:21

Odpowiedzi: 546
Odsłon: 76186

malepo, chodziło mi raczej tylko o ten pas, wzdłuż którego biegną tory. Nie chciałem straszyć... ot takie moje teoretyzowanie Jednak zastanawiam się jaka może być przyszłość tego nasypu. Moim zdaniem kuszące miejsce na jakąś inwestycję. Jak podpisywaliśmy umowę to p. Bożych oznajmił, że będzie zabiegał o wykupienie tego obszaru, bo chciałby zasadzić jakieś drzewka Z pewnością wszyscy chcielibyśmy, żeby choć część tych obietnic została dotrzymana.

W momencie podpisywania przez nas umowy, jedyną gwarantowaną drogą dojazdową była ta obecna. Wydaje mi się jednak, że jak powstaną wszystkie obiecane budynki to będzie istniała prawna konieczność "udrożnienia" dojazdu (nie mogę znaleźć przepisów normujących tą kwestię). Nie byłoby zbyt ciekawie wyjeżdżać rano do pracy tą wąską uliczką. Ciekawe kiedy powstaną chodniki na ulicy Spacerowej? Pomimo swojej nazwy - w ogóle się do tego nie nadaje.

Jeżeli chodzi o szlaban... Rozmawialiśmy raz z mieszkanką budynku, który stoi obok "naszego" i ogólnie dało się odczuć, że ludzie nie chcą nawet słyszeć o żadnej drodze tam przebiegającej. Szczerze mówiąc to się nie dziwię. Ciekawe jak daleko byłby wysunięty piąty budynek? Może od niego dałoby radę poprowadzić prostopadłą do Starogardzkiej drogę? No, ale nam na dzień dzisiejszy pozostaje jedynie sobie pogdybać. Żadnych konkretów nie ma i pewnie długo nie będzie

Piotr, jeszcze nie udało mi się pojechać do biura - charakter pracy nie pozwala Mam nadzieję, że w piątek się to uda.
Koniec weekendu? Niektórzy wcale go nie mieli

sniezynka, możesz podać nr do p. Bożycha? Wszystko staram się załatwiać osobiście, ale może się przydać. Spisałem go kiedyś, ale gdzieś zaginął.

Wątek: Zebranie »  Podforum: Sarnia Dolina »  Wysłany Sro Lip 18, 2007 11:06

Odpowiedzi: 18
Odsłon: 3934

W takim razie reklama "zamieszkaj od zaraz..." jest wprowadzającą w błąd i można, a nawet trzeba powiadomić odpowiednie organa ścigania. Mieszkańcy, którzy nabyli mieszkania od Baltic-Dom zasugerowali się, że wszystko jest ok i można natychmiast, od zaraz, zamieszkać. Czy można zamieszkać, legalnie, od zaraz na budowie?
Sytuacja wygląda tak, że będziemy zasypywani pisemkami z Baltic Dom, z Gminy, z Urzędów różnych, a w pismach tych w dalszym ciągu każdy będzie chronił własny tyłek. Ten nie może wstrzymać budowy, bo prawo budowlane ......., tamten nie naprawi dziury, bo jego prawo budowlane nie dotyczy......, następny nie przyśle ekipy do awarii, bo to nie jest jego problem, nikt mu za to nie płaci, ale mieszkańcy za odprowadzanie ścieków (które wybijają na klatkę schodową lub w bok na ulicę, czyli nie są odprowadzane) płacą 5 zł / m. Czyli np. Reknica pobiera kasę za odprowadzanie ścieków nielegalnie, ponieważ ścieki nie trafiają tam, gdzie powinny.
Gmina chętnie wydała nam dowody osobiste, zameldowała, pobiera podatki od nieruchomości, dochodowe. To jak to w końcu jest.
Pieniądze chętnie przyjmują wszyscy, począwszy od sprzedawcy, poprzez gminę, na usługodawcach skończywszy. Każdy chętnie wykona przegląd instalacji gazowej, elektrycznej, kominowej, piorunowej, środowiskowej, placu zabaw, położenia kostki brukowej..itd..
Jakim prawem mamy za to płacić, skoro budowa się nie skończyła. A jeśli się nie skończyła i nie ma osoby lub firmy lub instytucji publicznej, która musiałaby wybudować drogę, zainteresować się tematem osiedla, to co my tutaj robimy?
Sezon grillowy skończy się wkrótce, a my zostaniemy z zalanymi ściekami klatkami schodowymi, uszkodzoną drogą dojazdową, być może zablokowaną przez właściciela (którego nie znamy, a który może zacząć w obronie własnej strzelać, ponieważ będziemy wchodzić na jego teren prywatny).
Może uruchomić Sanepid, Prokuraturę, Policję. Przecież osiedle nasze to jeden wielki przekręt. A winnych nie ma, tylko pisma od władzuchny (którą my zatrudniamy przecież - to są nasi pracownicy, a obchodzimy się z nimi, jak z jajkiem), że nic to ich nie obchodzi.

Wątek: Cena samotności - Przecier? 998m n.p.m. »  Podforum: Relacje »  Wysłany Pią Lut 02, 2007 6:31 pm

Odpowiedzi: 23
Odsłon: 7585

Postanowiłem samotnie zrobić jakąś zimową trasę w Beskidach. Odpocząć od ludzi, obcować sam na sam z przyrodą. Padło na Beskid Żywiecki. Skuszony relacją kilerusa (dot. Rysianki) wskoczyłem w samochód i w drogę na Żywiec. Skręciłem na Żabnicę – powiało chłodem, a drogi zrobiły się białe. W końcu parking w Żabnicy Skałce. Postanowiłem przejść czarnym na Halę Boraczą, a potem żółtym na Rysiankę. Cóż pomysł dobry – warunki nieco gorsze. Najpierw szlak prowadzi drogą dojazdową do osiedla Milówka.

Potem droga skręca, a szlak tnie prosto. Od tej pory zaczęły się schody: szlak nie przetarty, a śniegu niemało – ok. 40-50cm.

Pierwsze kilkaset metrów poszło – przeczucie mi jednak podpowiadało, że Rysianka będzie musiała poczekać. Wraz z wysokością pokrywa śniegowa gwałtownie wzrastała. Nogi grzęzły, a śniegu wciąż przybywało Po około 2 km szlaku śniegu było po mój pas.

Każdy metr przetartego szlaku był drogą przez mękę. Drzewa trzeszczały pod naporem puchu, a ja sam na sam ze szlakiem. A czas uciekał...

Wreszcie las zaczął się przerzedzać, a śnieg robił się coraz twardszy. Dotarłem i przetarłem... Hala Boracza.

Postanowiłem odwiedzić Schronisko PTTK. Takich zabytków jest już coraz miej w naszych Beskidach. Przywitał mnie właściciel (wczorajszy, przedwczorajszy i przed-przedwczorajszy): „Napijesz się piwa” – wybełkotał. Jego świeży wyziew położył mnie, a poczucie czasu wdeptało w glebę. Cóż – pomyślałem – długo tutaj nie zabawię, no chyba, że...

Teraz już wiedziałem, że Hala Rysianki, następnym razem. Pozostało mi wdrapać się na coś w okolicy Hali (była już godz. 11:00). Postanowiłem wejść na szczyt (998 m n.p.m.) bez nazwy i szlaku (jeszcze) niedaleko Hali Niżne.

Niedaleko przy takich warunkach nie znaczy szybko. Na strome podejście poświęciłem 1,5h. Nawiany śnieg, na w połowie zalesionym stoku tworzył zaspy do 1m!!! Od dzisiaj szlak jest, a nazwa: Przecier? Jeszcze kilka fotek na stoku

i w drogę powrotną. Teraz szło się już lepiej...

Wątek: A-Z forum o wszystkim | samym ślubem człowiek żyje »  Podforum: A-Z forum o wszystkim | samym ślubem człowiek żyje »  Wysłany wtorek 15 lipca, 2003 11:30

Odpowiedzi: 5
Odsłon: 132

Dziewczyny poszukuję netowego planu Krakowa. Może być jakaś zeskanowana mapa. Najlepiej byłoby gdyby umiała odnaleźć drogę z pkt. A do pkt. B. Muszę sporządzić mapkę dojazdową do miejsca wesela, a w necie same mapy szczegółowe, a nie bardzo mi się uśmiecha sklejać układanki Ratujcie...

Wątek: Moście Błota w granicach Redy »  Podforum: Sprawy miasta Reda »  Wysłany czw 27 Mar, 2008 11:06

Odpowiedzi: 43
Odsłon: 11099

Cytat:

Przejęcie osady Moście Błota przez Redę wciąż się odwleka

Przejęcie osady Moście Błota przez Redę, leżącej obecnie w granicach administracyjnych gminy Puck, cały czas odwleka się. Wiele wskazywało na to, że wszystko jest już przygotowane, podczas gdy dosłownie tydzień przed upływem terminu złożenia dokumentów w ministerstwie okazało się, że jednak prace utknęły w martwym punkcie. Mało tego, nie ma szans, by uzupełnić braki na czas! - My ze swojej strony dopełniliśmy wszelkich formalności, czekamy teraz na ruch gminy Puck - mówi Krzysztof Krzemiński, burmistrz Redy.

- Utknęliśmy na pracach geodezyjnych - przyznaje Jerzy Tkaczyk, wicewójt gm. Puck. - Konkretnie chodzi o drogę przebiegającą przez Moście Błota. Obecnie stanowi ona jedną nieruchomość, a trzeba z niej wydzielić działkę, która przejdzie do Redy. Niestety, procedury są czasochłonne, a geodeci mają czas. Nic w tej sytuacji nie możemy zrobić.

I gdyby nawet gminie Puck cudem udało się sprawę pchnąć do przodu, to na drodze do secesji stoi jeszcze jedna formalność - uchwały rad powiatów puckiego i wejherowskiego. A tych do końca marca nie uda się załatwić. A właśnie 31 marca jest dniem, kiedy wszystkie dokumenty powinny znaleźć się na biurku ministra spraw wewnętrznych i administracji. Tak więc samorządy mają czas do końca marca przyszłego roku, by dopełnić wszystkich formalności. A najbliższy możliwy termin przejścia Mościch Błot do Redy i powiatu puckiego to 1 stycznia 2010 roku. Cała sytuacja bardzo zmartwiła mieszkańców osady.
(...)
Ponieważ planowane jest przejście Mościch Błot do Redy, gmina Puck nie planuje na tym terenie już żadnych inwestycji. W ubiegłym roku porządnie utwardzono drogę dojazdową od strony Redy i na tym koniec. Ludzie tymczasem narzekają na brak oświetlenia, dziurawą obecnie drogę, brak wodociągu i kanalizacji.

- A przecież my nie jesteśmy obszarem, który wymaga jedynie nakładów finansowych, ale przynosimy też całkiem spore dochody - mieszkańcy uchylają rąbka tajemnicy. - Na naszym terenie znajduje się wielkie ujęcie wody dla całej Gdyni, które przynosi kilkaset tysięcy rocznie z tytułu podatków. I to ujęcie ma przejść razem z nami do Redy.

Joanna Kielas - POLSKA Dziennik Bałtycki

Wątek: Mierzenie prędkości podczas wypadku na podstawie długości... »  Podforum: Luźna gadka »  Wysłany Pią Sty 30, 2009 00:37

Odpowiedzi: 15
Odsłon: 1280

Ja dalej twierdze, że nie są wstanie. Jeden kierowca zareaguje na zagrożenie w ciagu kilku setnych sekundy a inny po 1,2,3 sekundach a przy prędkosci 90km/h np 2 sekundy opóźniona reakcja to daje nam drogę "hamowania" dłuższą o 25 metrów czyli de facto długi odcinek, na którym według biegłych już mogliśmy hamować (np od momentu wyjazdu zza zakrętu, z miejsca z którego juz widać droge dojazdową czy cokolwiek skad moze wyjechać inne auto).

Wątek: Wiadukt na Jagiellonskiej »  Podforum: Inwestycje w Częstochowie »  Wysłany 2007-01-10, 09:06

Odpowiedzi: 18
Odsłon: 4069

Cytat:

Stało się: za wiaduktem nad ul. Jagiellońską doszło do kolizji - pierwszej od momentu oddania tego obiektu do użytku. I nic dziwnego: źle rozwiązane skrzyżowanie sprawa, że na nowej drodze nie jest bezpiecznie. Znak przypominający o ograniczeniu prędkości do 50 km/godz. na niewiele się zdał.
9 stycznia rano 38-letni kierowca skody, zjeżdżając z wiaduktu, rąbnął w latarnię. Dlaczego? Jak twierdzi, chciał uniknąć zderzenia z policyjnym radiowozem, który nagle wyjechał z ul. Dojazdowej w lewo - mimo zakazu, który ma obowiązywać do czasu uruchomienia sygnalizacji świetlnej. Podczas hamowania stracił panowanie na pojazdem. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Policjanci mają swoją wersję. - Skrzyżowanie Jagiellońskiej z Dojazdową to tak zwany oznakowany punkt kontroli drogowej [wykaz takich punktów opublikowano na stronie internetowej komendy wojewódzkiej - przyp. red.] - relacjonuje nadkomisarz Joanna Lazar, rzeczniczka częstochowskiej policji. - Funkcjonariusze sprawdzali prędkość przejeżdżających samochodów. Około godz. 8.30, po włączeniu sygnałów świetlnych i dźwiękowych, ruszyli w pościg za autem, które nie zatrzymało się na ich znak. Radiowóz wjechał na lewy pas, a skoda jechała z wiaduktu prawym pasem. Nie doszło więc do zajechania drogi. Natomiast ślady hamowania skody widoczne były na odcinku kilkudziesięciu metrów, czyli jej kierowca jechał z prędkością znacznie większą niż dopuszczalna.

O tym, kto naprawdę zawinił, zdecyduje sąd. - Sprawcy kolizji nie proponowano mandatu, bo od początku kwestionował wersję funkcjonariuszy - mówi nadkomisarz Lazar.



źródło: gazeta.pl

No cóż... chciałbym dozyc dnia w którym to z winy policji doszło do stłuczki :-)

To zdarzenie to i tak pikuś w porównaniu do tego co dopiero będzie się dziać. Miejscowi mogą się wyuczyć prędkości i przede wszystkim faktu, że na końcu wiaduktu są światła zachowując odpowiednie środki bezpieczeństwa. Strach pomyśleć co będzie jak osoby przejeżdzające tylko przez miasto wybiorą drogę ulicą Jagielońską... rozpędzenie do 90 km, wjechania na wiadukt i 200 metrowe hamowanie bo kto by się spodziewał, że jakiś debil ustawi tam sygnalizacje świetlną.

Wątek: Będzie spór o tereny wokół Fenikowskiego? »  Podforum: Sprawy miasta Reda »  Wysłany pn 23 Mar, 2009 13:42

Odpowiedzi: 8
Odsłon: 477

Cytat:

Wejherowo-Reda. Ulica Fenikowskiego kością niezgody

Dobrosąsiedzkie stosunki między Wejherowem a Redą mogą ulec zachwianiu. Na drodze dotychczas dobrej współpracy obu miast stanęła... droga. Konkretnie chodzi o ul. Fenikowskiego, czyli drogę dojazdową do nowego, dużego osiedla mieszkaniowego w Wejherowie. Jak się okazało, część tej ulicy leży w granicach administracyjnych Redy. Dlatego władze Wejherowa zwróciły się z prośbą do Redy o przekazanie działek, na których leży droga, do Wejherowa. Tereny, które miały ulec przekazaniu, torównież tereny leśne. Ich właścicielem jest Skarb Państwa, a zarządcą wejherowskie nadleśnictwo. Chodzi dokładnie o 145 hektarów.

- Moim zdaniem te tereny są zbędne dla nas jako miasta, a w przyszłości mogą stać się źródłem problemów - przekonywał podczas sesji Krzysztof Krzemiński, burmistrz Redy. - To jest las, więc planowanie jakichkolwiek inwestycji tam mija się z celem, jest to niemożliwe. Dodatkowo przez teren przebiega linia wysokiego napięcia. Druga rzecz to droga dojazdowa do wejherowskiego osiedla Fenikowskiego, która częściowo przebiega po omawianym terenie. Jeśli jej nie przekażemy Wejherowu, to musimy się liczyć z faktem, że będziemy zobowiązani do utrzymywania jej w czystości i przejezdności. Moim zdaniem mija się to z celem, byśmy jako Reda zajmowali się drogą prowadząca do osiedla w Wejherowie. Dlatego gorąco namawiam do podjęcia uchwały o przekazaniu terenu.
Dodajmy, że Reda z tytułu posiadania omawianych działek nie osiąga niewyobrażalnych profitów. Dochody miasta z tytułu podattków wynoszą tylko 2 tys. 600 zł. Może się okazać, że miasto wyda kilka razy tyle na utrzymanie drogi do osiedla Fenikowskiego.

Radni jednak zagłosowali przeciwko uchwale, nie zezwalając na przekazanie terenu. Co ciekawe, nikt z nich nie chciał wyjaśniać motywów takiego postępowania. Tak więc wszystko wskazuje na to, że Reda będzie odpowiedzialna za utrzymanie części drogi dojazdowej do osiedla mieszkaniowego w Wejherowie.

Joanna Kielas - NaszeMiasto.pl

Wątek: WORD Zielona Góra - relacje z egzaminów, informacje i opinie »  Podforum: Ośrodki egzaminowania kierowców »  Wysłany Wto Gru 09, 2008 11:23

Odpowiedzi: 21
Odsłon: 19119

Witam. W piątek zdawałem gezamin na prawko kat. B. Zdałem;]
To było 4 podejście dlatego też napiszę na co uważać i co robić by powiększyć swoje szanse na zdanie;)
A więc pierwsze 3 razy zdawałem w Lesznie----- Jak macie wybór omijajcie ten WORD naprawdę nie miła atmosfera to, że się krócej czeka jest MITEM!!!!!!!! Kiedyś tak było ale teraz jest zupełnie inaczej. Dlatego też po 3 nieudanych próbach przeniosłem sie do ZG. DUżo lepsza atmosfera i oczekiwanie około miesiąca. 1 podejście Leszno--- Jechałem z kobietą która jak wszyscy tam od razu zapisuje jakies notatki i jeszce zasłania nie wiem czy celowo ale to jeszcze bardziej streuje. Oblałem tuz przed WORD-em bo: zatrzymałem się na stopie i lini zatrzymania na drodze która była dojazdową do głownej i to po prawej stronie miałem kamienice ze nic nie widziałem ....ale miałem zielone światło i powinenem jechać bo światło jest ważniejsze od znaków;], następnym razem oblałem i tu sie zgodze z egzaminatorem bo przy zmianie pasa na prawy (pamiętajcie w Polsce mamy prawostronny!!!!!!!!!!!!!) Zmianiajcie pas na prawy nawet jesli egzaminator nie nakazuje bo takie jest prawo prawie na tym oblałem, ale przy zmianie pasa bym wjechał w kolesia bo go nie widziałem ani w lusterku boczny m anie wsteczym tak zwany martwy punkt czy tam pole ale nie upewniłe sie czy mogę i gdyby nie egzaminator byłaby stłuczka, i 3 raz w Lesznie ledwo wyjechałem to wlokłem sie 10km/h za rowerzystą bo były przejścia dla pieszych gdy ostatnie przejechaliśmy (na pasach) zasygnalizowałem maewr wyprzedzania a zaczołem wyprzedzać za pasami a on mnie oblał....... trudno taka ich natura ze są wredni i nic im nie pasuje ...Leszno. Przeniosłem papiery do Zielonej i o dziwo zadnego stresu nie miełm byłem pewnien zdania jak nie jesteście pewni to cięzko zdac bądźcie pewni to duzo ułatwia!!!! byłem wyluzuowany ---stres nie pomaga. Miły egzaminatgor omówiłem wszytko co trzeba łuk bez problemowo górka.... jaka górka w ZG nie ma górki:P większe są na mieście także pojechałem, trzymając się prawje strony teraz juz sprawdzaem czy moge na 100% zmienić pas uważając na światła i znaki bo też są półapki np STOP i zielone jechałem swobodnie, w ZG jest kilka takich miejsc ze światłami gdzie jak jestes 2 na światłach nie pchaj sie tuz za 1 bo wjedziesz i oczekujesz na pasach co jest błedem poczekaj lepiej sobie przed pasami, jeśli tylko jest możliwość goń "L"-kę szkoły jazdy i jedź za nią (ona napoewno nie zrobi błedu bo jest tam instruktor ktry nie dopuści do tego) a Ty sobie POWOLI pojedziesz zyskasz czas i pewność miałem tak przez 20 min jazdy;) jeżeli nie znacie miasta poproście egzaminatora by w drodze powrotnej was kierował gdzie jechac bo nie znacie miasta na pewno wybierze najkrótsdza i najszybszą drogę co dla was jest na rękę. A więc życzę wszytskim powodzenia przeczytajcie i nie zróbcie podobnych błędów no i spokojnie naprawde wyluzowanie duzo daje;) Pozdrawiam:)

Wątek: OPAT - Obwodnica Północna Aglomeracji Trójmiejskiej »  Podforum: Sprawy miasta Reda »  Wysłany śr 03 Wrz, 2008 21:37

Odpowiedzi: 223
Odsłon: 36196

Cytat:

Samorządy podejmują już pierwsze decyzje związane z tarczą antyrakietową

Ruszyły już projekty związane z inwestycjami rządowymi w regionie słupskim. Chodzi o inwestycje, które sfinansuje tu rząd, w ramach rekompensaty za instalację w podsłupskim Redzikowie amerykańskiej tarczy antyrakietowej.

Wczoraj rano do wojewody pomorskiego w Gdańsku trafiły pierwsze projekty dotyczące przekształceń dróg wojewódzkich na drogi krajowe.

Chodzi m.in. o ulicę Portową, Bałtycką, Mikołaja Kopernika, Henryka Sienkiewicza i Anny Łajming w Słupsku, drogę dojazdową do Ustki oraz ulice Słupską i Westerplatte w Ustce. Po podjęciu uchwał przez rady miejskie poszczególnych miast drogi te znajdą się pod pełną opieką rządu, co oznacza, że ich ewentualne modernizacje i remonty nie będą finansowane z lokalnych funduszy. Zresztą, jak się okazuje, inwestycje drogowe to priorytety, na których skupia się rząd.
- Rozumiemy, że w momencie kiedy region został pozbawiony pomysłu na lotnisko, potrzebna jest szybka i sprawna komunikacja - mówił podczas piątkowej debaty z mieszkańcami Słupska Donald Tusk, premier RP. - Również Amerykanie sugerowali nam, że sprawy komunikacyjne, zarówno z Trójmiastem, jak i z portem morskim w Ustce, mają dla nich duże znaczenie. Dlatego jak najszybciej będą podejmowane dzałania mające doprowadzić do remontów i modernizacji tych dróg.
Okazuje się jednak, że samo wpisanie tych dróg do krajowego rejestru nie powoduje, że poprawi się ich standard.

- Jedyne, co się zmieni, to jakość i częstość zimowego odśnieżania - mówi Artur Mrugasiewicz z biura prasowego Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Warszawie. - Co do samych remontów, to najpierw musimy ocenić, czy stan tych dróg jest na tyle zły, że trzeba je modernizować. Lista takich bieżących modernizacji jest uchwalana raz w roku.

Ponadto przyspieszona została budowa południowej obwodnicy Słupska (prace zaczną się już 10 września). Szybciej niż pierwotnie planowano powstanie również tzw. trasa kaszubska, łącząca Słupsk z Gdańskiem (pierwotnie budowa drogi była planowana dopiero w 2020 roku, według nowych zapowiedzi - budowa ma się rozpocząć w 2013 roku). To jednak nie koniec prac. Już w czwartek w Pomorskim Urzędzie Marszałkowskim odbędzie się spotkanie, na którym przedstawiciele Pomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego ze Słupska, zarządzający Słupską Specjalną Strefą Ekonomiczną, przedstawią pomysły związane z uzbrojeniem części strefy znajdującej się właśnie w Redzikowie. Zarządzający strefą chcieliby, aby powstał tu inkubator technologiczny oraz specjalne miejsce dla firm zbrojeniowych.

Hubert Bierndgarski - POLSKA Dziennik Bałtycki



No i znowu daliśmy ciała. Wystarczyło dogadać się z Kowbojami, żeby postawili tarczę gdzieś koło Władysławowa, a OPAT byłaby gotowa w parę lat.

Wątek: Ulica Gospody »  Podforum: Żabianka - sprawy dzielnicowe »  Wysłany Sro Paź 03, 2007 12:53

Odpowiedzi: 16
Odsłon: 2688

Cytat:

Gdańsk/Sopot. Nowy układ komunikacyjny przy hali sportowo - widowiskowej. Nie zajmą osiedlowych parkingów

Główny dojazd do hali widowiskowo-sportowej na granicy Gdańska i Sopotu ma odbywać się tzw. Drogą Zieloną. Pozostałe pobiegną ulicami Gospody w Gdańsku i Łokietka w Sopocie. Projektanci nowego układu drogowego zapewniają, że planowane rozwiązania komunikacyjne nie utrudnią życia mieszkańcom okolicznych dzielnic.

- Podstawowym dojazdem do hali ma być fragment tzw. Drogi Zielonej między aleją Niepodległości, aleją Grunwaldzką a rondem na ulicy Gospody, które już jest zaprojektowane i będzie powstawało równolegle z halą - mówi Jan Rosiedowski, prezes Biura Projektów Budownictwa Komunalnego W Gdańsku. - Z kierunku ulicy Pomorskiej i alei Rzeczpospolitej do obiektu dojedziemy ulicą Gospody, a od strony Sopotu ulicą Łokietka.
Szacuje się, że dziennie będzie tędy przejeżdżać około 40 tysięcy pojazdów. Podczas imprez liczba ta zdecydowanie się zwiększy. Naturalne jest więc pytanie, czy na nowym węźle nie będą powstawać kolejne, gigantyczne korki.
- Już dziś projektujemy drogi tak, aby korków nie było - zapewnia Paweł Orłowski, wiceprezydent Sopotu.
- Przy organizacji bardzo dużych imprez trzeba liczyć się ze spiętrzeniem ruchu - dodaje Jan Rosiedowski. - Planowana organizacja ruchu powinna zapewnić sprawny dojazd i wyjazd. Wydaje się, że system sterowania, który będzie na odcinku ulicy Gospody - aleja Niepodległości zapewni w miarę sprawny ruch.
Z sąsiedztwa tak dużego obiektu, który będzie generować bardzo duże natężenie ruchu, nie cieszą się mieszkańcy okolicznych budynków. Dla nich więcej samochodów oznacza większy hałas. Jednak już samo poprowadzenie Drogi Zielonej w wykopie ma być tym elementem, który ochroni mieszkańców Żabianki i Osiedla Młodych i zmniejszy wibracje. Dodatkowo, od strony osiedla planuje się montaż ekranów akustycznych, które mają wytłumićhałas.
Kolejną obawa mieszkańców dotyczy miejsc parkingowych.
- Sądzę, że kierowcy będą zostawiać samochody na wewnętrznych ulicach i zapychać osiedla - mówi Stanisław Kozielski, mieszkaniec Żabianki. - Nie wyobrażam sobie, aby Straż Miejska czy policja były w stanie nad tym zapanować.
Rozwiązaniem ma być sposób, w jaki zaprojektowano połączenie parkingów hali z główną drogą dojazdową.
- Z parkingów będzie bezpośredni wjazd na Drogę Zieloną - wyjaśnia Jan Rosiedowski.
Zanim jednak nowy układ drogowy powstanie, powinniśmy poznać operatora obiektu. Przetarg w tej sprawie został ogłoszono właśnie w kraju i na stronach Dziennika Urzędowego Unii Europejskiej.
- Zainteresowanie ofertą jest duże - zapewnia Paweł Orłowski. - Zależy nam na firmie, która ma doświadczenie w zarządzaniu takim obiektem, potrafi zapewnić dostęp do imprez na światowym poziomie.
Operator, który zostanie wyłoniony w przetargu, będzie kompleksowo zarządzać halą przez 15 lat. Zostanie także zobowiązany do wykonania określonych robót budowlanych do końca 2008 roku, m.in. instalacji systemu sygnalizacji pożarowej, sygnalizacji napadu i włamania, systemu nagłośnienia imprez czy systemu obsługi komentatorów. Zwycięzcę przetargu powinniśmy poznać najpóźniej na początku przyszłego roku.
Tymczasem na placu budowy prace toczą się całą dobę w systemie trzyzmianowym. Zatrudnionych jest ponad 350 pracowników. Do tej poty wylano ponad 15 tys. m sześciennych betonu i zużyto 1700 ton stali zbrojeniowej.
Dobiegają końca prace związane z budową pylonów, żelbetonowych filarów podtrzymujących konstrukcję dachu hali. Trwa budowa sali treningowej oraz zbiornika wody lodowej. Gotowe jest boisko i plac skate parku. W ciągu dwóch najbliższych tygodni na teren budowy trafi wykonywana w Zabrzu stalowa konstrukcja dachu.
Koszt budowy hali sportowo-widowiskowej to 197 mln zł. Obiekt ma być gotowy w 2008 roku.

Wątek: Tatrzańskie szlaki zimą »  Podforum: Relacje »  Wysłany Wto Lut 20, 2007 9:26 pm

Odpowiedzi: 21
Odsłon: 6843

Ponieważ stęskniłam się za górami postanowiłam pojechać także zimą. Pierwszy raz zimą w górach, choć jak byłam w maju podczas długiego wekendu, to też jeszcze był śnieg. Ale typowo zimową porą byłam pierwszy raz. Ponieważ nie mam doświadczenia zimowego, moje trasy były łatwe. Ale ważne, że wyszłam na szlak i spokojnie sobie spacerowałam.

14 luty - tego dnia przyjechałam do Zakopanego, po dotarciu na kwaterę, szybkim rozpakowaniu się, wyszłam do miasta Zawsze po przyjeździe jeszcze gdzieś idę na szlak, ale teraz była godzina prawie 15, a ponieważ zmrok zapada szybko, darowałam sobie wyjście nawet na krótki szlak. Ponieważ kwaterę mam na Antałówce, widoki są ładne. Takie jedno zdjęcie zrobiłam z drogi na kwaterę:

Na drugi dzień (15 luty) odwiedziłam Dolinę Kościeliską

Wyruszyłam około 9 rano, praktycznie cały czas szłam sama. Praktycznie było pusto, niesamowita cisza, piękne i bajeczne otoczenie. Podeszłam też nad Staw Smreczyński.

Tak więc miałam okazję zobaczyć to miejsce w zimowej szacie. Nad staw szłam sama, szlak przetarty, więc żadnych problemów nie było. Miałam nadzieję, że niedźwiedzie w końcu poszły spać i żadnego nie spotkam Nad stawem była samiutka, tylko jak szłam, to po drodze minęłam jedną osobę, która właśnie wracała. Potem podeszłam do schroniska, było tam trochę osób. Jak wracałam już około południa, to było już w Dolinie sporo ludzi, wycieczki. Trasa łatwiutka i przyjemna, dla debiutu zimowego dobra

Kolejny dzień (16 lutego) Obudziłam się rano i spojrzałam w okno. Nie mogłam uwierzyć, przez noc napadało masę śniegu, wciąż sypało i było zachmurzone. Za cel wycieczki wybrałam Morskie Oko. Tego dnia była już lawinowa III, dzień wcześniej jeszcze II. Ruszyłam pokrytym śnieżnym puchem asfaltem, mimo, że byłam tam dopiero o 10 rano, to ludzi było bardzo mało.

Tak jak wspominaliście na forum, końcowy odcinek zamknięty, wyznaczone obejście. Przyznam się, że podobało mi się to obejście Troszkę pod górę, troszkę na dół

Szkoda, że pogoda była pochmurna, nad Morskim widoczków nie było

Jak wracałam i doszłam już przez obejście do zimowej asfaltówki, kilka osób mijało szlaban i ruszało drogą letnią. Po prostu jak usłyszałam z rozmów przerażała ich wizja tego obejścia, które zaczynało się po prostu zejściem z górki. Szlak do Morskiego, latem męczący i niezbyt ciekawy, zimą ma swój urok.

Dzień trzeci (17 luty) Pogoda bajeczna, słoneczko, niebo błękitne. Dochodzę do Doliny Białego, kupuję bilet i narazie zostawiam tę dolinkę, a ruszam ku Strążyskiej

Potem idę Strążyską, a pierwszym celem jest Siklawica. Zawsze chciałam zobaczyć jak wygląda wodospad zimą.

Kolejny cel - Sarnia Skała. Ruszam więc czarnym szlakiem. Przetarte, choć ślisko, tak więc trzeba było bardzo uważać. Po drodze minęłam może z 5 osób idących w przeciwną stronę. Szłam też tym szlakiem latem, dosłownie tłumy ludzi. A teraz ta niesamowita cisza. Na Sarniej przedtem nie byłam, więc była to dla mnie dodatkowa atrakcja, bo odwiedziłam nowe miejsce Na Sarnią wchodziło parę osób, bardzo miły pan pomógł mi przy końcowym odcinku, było bardzo ślisko. Widoki z Sarniej piękne, a słoneczna pogoda dodała uroku

Wracałam Doliną Białego.

Dzień czwarty (18 luty)
Miałam w planach Nosal i Kopieniec, ale ostatecznie skręciłam na szlak niebieski przez Boczan i ruszyłam na Gąsienicową. Szlak przetarty, szło się dobrze, nie miałam żadnych trudności.

Doszłam do Murowańca i poczułam, że coś mi kolano zaczyna boleć. Na szczęście było to jakieś tylko chwilowe. Po odpoczynku zacząłam myśleć nad drogą powrotną. Nie chciałam wracać tą samą drogą co przyszłam, tak więc wybrałam drogę dojazdową, czyli do Brzezin. Nie wiem jak wygląda to latem, ale zimą idzie się doskonale, a szlak jest przyjemny. Czułam się jakbym szła alejką parkową. I znowu praktycznie cały czas szłam sama, niewielu turystów po drodze mijałam.

Doszłam do Psiej Trawki

Na koniec wybrałam szlak na Toprową Cyrhlę. Ścieżka wydeptana jest, można spokojnie przejść, czas przejścia miałam taki jak na mapie, może nawet krócej. Nie wiem jak wygląda ten szlak latem, ponoć nie są te rejony zbyt uczęszczane. Sama jednak latem bym tam nie poszła, bo coś mi się wydaje, że niedzwiedzie tam lubią przebywać. Teraz szłam tym szlakiem razem z dwójką innych turystów.

Choć zimy nie lubię, cieszę się, że zdecydowałam się pojechać choć na troszkę w góry. Zima w górach ma swój urok, zawsze znajdzie się szlak, który można odwiedzić. Gorąca herbata w termosie jest doskonała, tak jak latem sił dodawała mi woda mineralna i czekolada, tak teraz herbata była niezastąpiona. Dziękuję Wam za wskazówki i rady, bo dzięki temu mogłam zaplanować swoje górskie zimowe wycieczki

Wątek: Znacie Bieszczady? Znacie, to poczytajcie. »  Podforum: Góry i turystyka »  Wysłany Pon Lut 09, 2009 10:38 pm

Odpowiedzi: 352
Odsłon: 19530

> 12 sierpnia
> Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu w Bieszczadach. Boże
> jak tu pięknie!
> Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać,
> kiedy pokryją się śniegiem.
> 14 października
> Bieszczady są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liście
> zmieniły
> kolory - tonacje pomarańczowe i czerwone.
> Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni.
> Jakie wspaniałe! Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi.
> Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba!
> 11 listopada
> Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić, jak
> ktoś może chcieć zabić coś tak wspaniałego, jak jeleń!
> Mam nadzieję, że wreszcie spadnie śnieg.
> 2 grudnia
> Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się i wszystko było
> przykryte białą kołdra. Widok jak pocztówki bożonarodzeniowej!
> Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy
> drogę
> dojazdową. Zrobiliśmy sobie świetną bitwę śnieżną (wygrałem), a
> potem przyjechał pług śnieżny, zasypał to co odśnieżyliśmy i znowu
> musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdową.
> Kocham Bieszczady!
> 12 grudnia
> Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Jest pięknie!
> Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z drogą dojazdową.
> Po prostu kocham to miejsce.
> 19 grudnia
> Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdną
> drogę dojazdową nie dojechałem do pracy.
> Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem. Pieprzony pług śnieżny.
> 22 grudnia
> Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Całe
> dłonie mam w pęcherzach od łopaty.
> Jestem przekonany, że pług śnieżny czeka tuz za rogiem, dopóki nie
> odśnieżę drogi dojazdowej. Skurwysyn!
> 25 grudnia
> Wesołych . Świąt!
> Jeszcze więcej gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten
> skurwysyn od pługu śnieżnego... przysięgam - zabiję!!
> Nie rozumiem, dlaczego nie posypią drogi solą, żeby rozpuściła to
> gówno.
> 27 grudnia
> Znowu to białe kurestwo spadło w nocy.
> Przez trzy dni nie wytknąłem nosa, z wyjątkiem odśnieżania drogi
> dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług.
> Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod górą
> białego gówna. Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia pięc
> centymetrów tej nocy.
> Możecie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu?
> 28 grudnia
> Meteorolog się mylił! Tym razem napadało osiemdziesiąt pięć centymetrów
> tego białego kurestwa. Teraz to nie odtaje nawet do lata!
> Pług śnieżny ugrzązł w zaspie a ten . przyszedł pożyczyć ode mnie
> łopatę!
> Powiedziałem mu, że sześć już połamałem kiedy odgarniałem
> to gówno z mojej drogi dojazdowej, a potem ostatnią .łem o
> jego zakuty łeb.
> 4 stycznia
> Wreszcie wydostałem się z domu.
> Pojechałem do sklepu kupić coś do jedzenia i kiedy wracałem, pod
> samochód
> wpadł mi . jeleń i całkiem go rozjebał. Narobił szkód na
> trzy tysiące.
> Powinni powystrzelać te skurwysyńskie jelenie. Że też myśliwi nie
> rozwalili
> wszystkich w sezonie!
> 3 maja
> Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie, jak
> zardzewiał
> od tej jebanej soli, którą posypują drogi..
> 18 maja
> Przeprowadziłem się z powrotem do miasta.
> Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś kto ma odrobinę zdrowego
> rozsądku może zamieszkać na jakimś zadupiu w Bieszczadach???

Wątek: In The Hall Of The Mountain King - Mała Wysoka 29.07.07 »  Podforum: Relacje »  Wysłany Pon Lip 30, 2007 2:54 pm

Odpowiedzi: 8
Odsłon: 2030

Dolina Wielicka u podnóża Gerlachu, najwyższego w Tatrach, ba, Karpatach... Moje pierwsze skojarzenie - Edziu Grieg i jego "Grota Króla Gór". Stąd tytuł tejże relacji

Sobota wieczór, zbieram się do spania, żeby wstać w niedzielę o 4 rano. A tu nagle błysk, nagle łomot, znaczy się, burza. Lunęło konkretnie, zasypiam niepewny jutrzejszego poranka... Niemniej rano deszczu niet, tu i ówdzie tylko kałuże, a niebo dość pogodne. Taksówka, dojeżdżamy do centrum, czekamy chwilę na autobus z PTTK. O dziwo, przyjeżdża dość punktualnie i zaraz po 5 ruszamy, by do Tatrzańskiej Polanki dotrzeć po 9.

9:25 - ruszamy na szlak do Śląskiego domu. Pułap chmur gdzieś na 1800 m, zastanawiamy się czy to się podniesie, czy opadnie na nas Początkowo idziemy wśród pozostałości po lesie zniszczonym przez wichurę, kilka razy przecinając drogę dojazdową. Jedynymi drzewami, jakie tu i ówdzie sterczą na fioletowo-różowych od kwiatów stokach, są modrzewie. Za nami Kralowa Hola i Niżne Tatry, a my wchodzimy w nieco gęstszy las. Po pół godziny dochodzimy na rozdroże przy Wielickim Moście, asfalt w lewo, a my prosto przed siebie. Wciąż przez las, po miejscami mokrych kamieniach, aż w końcu wchodzimy w kosówkę, na kolejne rozdroże i wyłania się paskudny klocek Śląskiego Domu. Szybko tam dochodzimy, wstępujemy na chwilę do bufetu (jakże skrytego na tyłach hoteloklocka przed oczami turystów, na szczęście wiodą do niego strzałki do klubu przewodników) na herbatę i potem dalej w drogę

Chmury się systematycznie podnoszą, a my słyszymy jakieś ptasie wrzaski. Okazuje się że na szczycie jednej z turni w grani Granatów Wielickich jest chyba gniazdo i lata wokół niego kilkanaście dużych ptaszysk. Niestety nie zidentyfikowaliśmy gatunku, więc jest to jak najbardziej UFO Pod Mokrą Wantą faktycznie jest mokro - z przewieszki kapie na głowy. Zaraz za nią wychodzimy na kolejne piętro doliny i po prawie płaskiej ścieżce śmigamy przez Wielicki Ogród. Kolejny próg, a za nim znów prawie płasko wzdłuż Długiego Stawu. Po chwili wreszcie zaczyna się konkretne podejście, hurra Po zakosach, kamienistą i trochę usypującą się spod nóg ścieżką (ale gdzie jej tam do Lodowej Przełęczy! ) dochodzimy do łańcuchowego momentu. W tym momencie odsłania się On, Król, Pan i Władca, Ojciec Dyrektor wszystkich karpackich szczytów - Gerlach. Jeden z pierwszych łańcuchów jest bardzo luźny, schodzący ludzie na ogół odlatują od skały i dyndają pół metra nad ścieżką wisząc na rękach na łańcuchu. Pod górę przechodzi się bez problemu, właściwie bez większej potrzeby kurczowego trzymania się żelastwa, poza jednym kominkopodobnym dwu-trzymetrowym odcinkiem, gdzie wygodnie jest się podciągnąć na łańcuchu. Na przełęczy wita nas wielojęzyczna grupa turystów, widok na drugą stronę oraz dziarsko podskakujący na kamieniach i niemalże jedzący z ręki płochacz halny. Jak sama nazwa wskazuje, jednak czasem się potrafi spłoszyć, szczególnie wtedy, kiedy celuje się w niego obiektywem aparatu Mamy przyzwoity czas, bo na przełęczy jesteśmy koło 13, pogoda się systematycznie poprawia, więc decydujemy się na atak szczytowy, tym bardziej że cel ładnie widać przed nami.

Prawdę rzecze Zara... wróć, autor ceperskiego przewodnika - na początku najtrudniej, potem coraz łatwiej (tudzież w wersji dla wrażliwszych - coraz mniej trudno). Trochę lekkiej wspinaczki z użyciem rąk i paru metrów łańcucha na dobry początek, mijamy fajną skałkę i po chwili wspinaczka zamienia się w mozolne podejście po stromym kamienistym zboczu. Wydrapujemy się na szczyt i w końcu pozwalamy sobie na dłuższy odpoczynek. Widoki dookoła cudne, mnie osobiście urzeka Świstowy Szczyt. Gadamy sobie jak równy z równym z sąsiadami - Staroleśnym i Sławkowskim, w dole widać schronisko Zbójnickie w dolinie Staroleśnej...

Trzeba jednak kiedyś zejść, więc zaczynamy zabawę w dół po kamieniach, a do przełęczy jeszcze daleko... Na ścieżce pod szczytem obserwujemy parę efektownych dupozjazdów, aczkolwiek na szczęście krótkich. Samemu staramy się unikać takich atrakcji i po 40 minutach lądujemy z powrotem na przełęczy. Zejście po łańcuchu też przebiega bez większych problemów, z tego "luzaka" po prostu zeskakujemy na ścieżkę, żeby się nie rozbujać. Słońce już się powoli chowa za Gerlachem, ale jeszcze robię zdjęcie oświetlonego Wielickiego Stawu. Gdy do niego dochodzimy, wpadam na pomysł utopienia hoteloklocka w stawie - wysyłam olbrzymie fale w stronę tego snu skacowanego architekta. Półtorej godziny później jesteśmy już w Polance, a po półgodzinnym czekaniu w autobusie i, jak zwykle, po 23 lądujemy w domu

Fotogaleria - http://zbyszek.ovh.org/mala_wysoka/
W tym panoramy i inne ciekawostki